Zakręcona jak korek od butelki

Dzisiejszego dnia nie mogłabym nie opisać… Nie ma innego wyjścia.
Zacznę od tego, że smacznie sobie spałam i z opowieści mojego taty wiem, że:
gdy mama odjeżdżała do pracy, powiedziała tacie, żeby mnie koniecznie obudził, żebym nie zaspała do szkoły. Więc on… jak gdyby nigdy nic, przekonany, że ma jeszcze godzinę czasu (zaznaczam że wiedział, że idę na 8:00) poszedł posiedzieć przy komputerze…
Za godzinę przyszedł mnie obudzić. I słyszę takie
>> wstawaj, jest za dwadzieścia ósma
to na chwile mnie otrzeźwiło, ale mówię do niego
>> jasne jasne
bo wiem, że lubi tak czasem zażartować. Na to on
>> no dobra, żartowałem, jest za dwadzieścia ósma
ja – kompletnie zaspana nie skojarzyłam godziny i mówię, dobrze już wstaje. Wstałam, normalnie zjadłam śniadanie, poszłam do łazienki… Jeszcze na zegarek spojrzałam i mówię że jest w pół do i jak pójdę do szkoły to jeszcze zdążę fizykę powtórzyć na lekcje i polski na klasówkę. Więc (nie zaczyna się zdania od więc!) pojechaliśmy… Jeszcze nam drogę zamknęli, musieliśmy do szkoły jechać od drugiej strony… Idę do szatni… Przebieram się… I coś mi nie pasowało… Mówię gdzie jest Karolcia z Iką? hm… no nic, pewnie poszły już pod sale bo dosyć późno jest… Obejrzałam się i wszystko było ok, bo widziałam jak moja koleżanka się w drugim końcu korytarza przebiera, więc nic nie wydawało mi się dziwne. Aż do czasu… Spokojnym krokiem poszłam zobaczyć zastępstwa, szczęśliwy numerek; wchodzę na górę – fizyka na samej górze, a ja już na pierwszych schodach widzę dwie koleżanki które schodzą na dól… mówię , łee pewnie idą do sklepiku, do automatu albo na zastępstwa. Ale idę dalej, patrze a prawie na ostatnich schodach widzę Karolcie z Iką… I taka na wpół zadowolona do nich podchodzę (one schodziły w dół ) i się przywitałam i już się miałam zapytać czy jakaś zmiana sali czy coś…
>> Madzia, co się stało?
>> Nie no nic… A co się miało stać…?
>> No nie byłaś na fizyce…
ŻE CO PROSZĘ?
>> <Oo> Ja?! Jak to… <tu spojrzałam na zegarek> …mnie nie było na fizyce?! oooops

No tak xD zupełnie nieświadoma przyszłam do szkoły xD I gdyby nie dziewczyny pewnie nadal chciałabym iść na fizykę xD
Zwariowany dzień xD

MADZIA

One Response to “Zakręcona jak korek od butelki”

  • ladybird says:

    Trochę mi się nie chce wierzyć w te historię… To zupełnie do Ciebie niepodobne! Ale to chyba fajnie się tak czasem zakręcić :)

Leave a Reply