January
Egg or Chicken… (i wcale nie o jedzienie tu chodzi)
Posted by Madzia at 2:08 PM. Placed in rozważania - sardynki category
Jak człowiek jest chory to nawiedzają go różne dziwne myśli. Na przykład pare dni temu leżąc w łóżku i czytając książkę, a raczej przy odpoczynku od niej (przez tą chorobe co poniektórzy odzyskają swoje książki^^) przypomniały mi się moje rozmyślania na temat olbrzymów. Tak wiem, zwariowałam ^^ Konkretniej: kiedy małe dziewczynki bawią się lalkami – sterują jakby ich “życiem”. I właśnie zawsze zastanawiało mnie to czy istnieją gdzieś tam w obłokach jacyś nadludzie, którzy mają kontrole nad naszym życiem (a jeżeli są to mają chyba czasami niezły ubaw…) To niedorzeczne. Ale gdzieś w podświadomości jednak mnie to męczy. Druga dziwna myśl: Czy Adam i Ewa na prawde byli pierwszymi ludźmi na ziemi… Może ludźmi tak… Ale kiedy żyły dinozaury? Przed czy po nich? Niby zwierzęta powstały przed nimi, ale czy można te wielkie potworzyska nazwać zwierzątkami…? Bo skoro Adam i Ewa powstali w którymś tam dniu tworzenia świata przez Boga, a według programów archeologicznych to dinozaury “biegały” po naszej planecie na samym “początku”, to jak można to wyjaśnić. I na początku czego? To jest coś z cyklu “co było pierwsze” – jajko czy kura? No cóż, według mnie, by była kura trzeba jajka, ale żeby było jajko trzeba kury (no i koguta, no ale to pomińmy), ale w Biblii nigdzie nie było zapisane, że Bóg tworzył jajko… Widzieliście gdzieś takie sformuowanie? A było bykiem napisane, że najpierw stworzył zwierzęta, potem Adama i Ewe…. bla bla bla… No więc i tak nie mamy jasnej odpowiedzi co było pierwsze, można tylko snuć domysły…
Notka o wszystkim i o niczym – jak to ostatnio bywa. Ale w chorobie raczej nie wymyśle niczego, hm… mądrego? zrozumiałego?
Miały być wspomnienia z balu gimnazjalnego, ale coś nie wyszło^^ Chyba pierwsza notka bez natchnienia, dlatego taka nieudana :D
Magda…Magdalena… Lena… Madzialena?
Po prostu: Madzia ;)
Madziuu… a ja chcę wspomnienia z balu!! Bo mnie tam nie było i nie wiem ;p a notatka fajna… hmm… poleciłabym Ci książkę “Siewca Wiatru” Coś o sterowaniu naszymi losami przez nadludzi ;) ale sympatyczna sprawa, sama czytam :D
Nie będzie wspomnień :P
narazie to ja musze oddać Pielgrzyma ^^
a tam, Pielgrzym mój ;) może sobie jeszcze powędrować trochę, w dobrych rękach jest, to wiem, że mu się nic nie stanie :)
Już niedługo ;] A co do “Siewcy Wiatru”… Masz tą ksiązkę na własność??
na własność nie ;p na wypożyczeniu ;p