January
Meditation…
Posted by Madzia at 2:23 PM. Placed in rozważania - sardynki category
A, napisze drugiego posta co mi szkodzi. Chociaż nie mam zbytnio czasu… Dobra zamknij się Magda i pisz… Ale co pisz? Właśnie to K zmusza mnie do otwarcia. Do jakiego cholercia? O czym ja mam pisać? Że mam jakieś tam problemy zdrowotne? Że moje życie jest bądź co bądź bez sensu i składa się tylko ze szkoły? Brak nowych znajomości, brak wszystkiego. Jedyna osoba, z którą teraz moge pogadać to komputer. “Ale to nie osoba” powiecie. Komputer nie ma duszy, nie ma ciała, jest tylko pudełkiem wypełnionym jakimiś płytkami i połączony kablami z innymi pudełkami… A może i taka prawda, że odcinam się jakąś przezroczystą ścianą od ludzi? Lubie poznawać… Powiedziałabym nawet, że dla niektórych jestem towarzystka. Ale nie rozrywkowa. Nie moge powiedzieć, że jestem rozrywkowa. Nie lubię chodzić na imprezy, a nawet jeżeli ktoś zdoła się do mnie dobić i zaprosić mnie na jakąś – odmawiam… Ale inaczej nie umiem. Po prostu odmawiam. Być może już nigdy to się nie zmieni. Już teraz myślę o balu gimnazjalnym, na który się zapisałam (po namowach). I idę na niego. Ale z założeniem, że nie będzie ach i och, że nie będę tańczyć. Ide żeby “pogadać”. Pogadać moge przez komuter niby… Ale to nie jest to samo. Pewnie już wiele osób to zauważyło. Przez gg/skype czy inne takie rozmawia się kompletnie inaczej. Piszesz co Ci ślina na język przyniesie, czy inaczej – co mózg przesyła nerwami do palców, które dalej stukają o klawiaturę. Na żywo? Możesz się denerwować, nie umiesz rozmawiać z ludźmi, zamykasz się w sobie. A może masz w sobie jakąś tajemnice? No właśnie…
Co do “ciagłego pisania o szkole”… Może znalazłabym inny temat do rozważania? Ale znowu pojawia się pytanie jaki?! Czy na prawde pare osób, które to czytają są godne aby poznać mnie “od środka”? Może i tak… Ale dla kogo ja to pisze? Dla nabicia konta ilości postów na blogu? Nie warto… Ale z drugiej strony z bloga nie chce zrezygnować. Mam miejsce żeby popisać, żeby coś wytworzyć. Miało być miejsce do opisywania mojego nader (jak się okazało) nudnego życia. Życie się nie kończy i nie kończą się pomysły na życie, które tłumimy w sobie… ale to już temat na inny czas, inny dzień, inną godzine… czas goni? tak, goni – odpowiem. Ale do czego? Nie wiem.
jestem pod wrazeniem inspiracji jaka niesie moje gadulstwo na gmailowym czacie…
Oj tak ^^ Zdecydowanie jedyna inspiracja to Ty i Twoje gadulstwo :D Nie wiedziałam, że jesteś taka gadatliwa. I nie wiedziałam też, że w tak krótkim czasie można tak dużo napisać ^^ Bez sensu bo bez sensu ale jest :D Masz czego chciałaś od dłuższego czasu :D
Teraz pozostaje mi jedynie czekać na kolejne sardynki
Sardynki^^ Dobra, czekaj ;) A ja coś musze wybazgrolić na następny czas… no i geografia… ja nic nie mowilam :D
a to właśnie o to chodzi w bloggowaniu moim zdaniem… takie rozpisywanie się o tym co akurat ślina na język przyniesie, a nie opowiadanie szczegółowo dnia po dniu… rozmyślania, narzekania, wiersze, inspiracje, pierdoły – co tylko chcesz. Twój kawałek sieci, rób z nim co chcesz ;). sam mam bloga, ale przeznaczyłem go tylko i wyłącznie dla siebie i piszę sobie tam takie różne pierdoły, których nie mam ochoty żeby ktoś widział :]
=*
pisz dalej i się tak nie martw siostra :] …
LO … a tam życie się zmienia ^^’
tru… a studia…! tam życie zmienia się drugi raz… hoho, co najmniej drugi ^^’