Stara nowa Madzia ;)

Fajnie jest czasem zobaczyć stare miejsca, stare sytuacje, powspominać jakim było się człowiekiem. Czytanie własnego bloga o… w sumie to już po północy i nagłe olśnienie ‘dzisiaj przecież są urodziny J’.

No tak… Można powiedzieć, że sporo się zmieniło. Nie wiadomo od czego zacząć. Z jednej strony trudno jest opisać wszystko co zdarzyło się od dłuższego czasu, z drugiej – pisząc codziennie umykają nam sprawy istotne, tak na prawdę dla nas samych najważniejsze. Chyba, że sami nie chcemy ich wyjawić, a to już inna bajka.

Hm… Trzeba jakoś zacząć od nowa. Po poprzednim poście można się było jedynie dowiedzieć paru istotnych informacji, które nadal się zgadzają. Skończyłam 18 lat, powinnam czuć się dorosła – a przynajmniej poważna. Hm… To nie jest tak jak wszyscy myślą, że coś zmienia się po ukończeniu tego ‘magicznego’ progu 18tu lat. Dla mnie nie zmieniło się nic, prócz tego że mam dowód i mogłam zrobić prawko. Właśnie… prawko. W sumie nigdy nie powinnam go zrobić. A raczej – nie chciałam. Zdecydowałam się 5 minut przed kursem za namową brata i taty. Taaaak, mogę teraz powiedzieć, że im za to dziękuję, a wszystkim którzy boją się wsiadać do auta czy zdawać egzaminu na prawko – ludzie ! nie ma fajniejszej rzeczy. Po kolei… Prawko wpłynęło na moje wakacje, które wyglądały tak, że jeździłam sobie z tatą jako jego kierowca po Polsce, a raczej jej południowo – wschodniej części. Oprócz tego… byłam sobie z rodzicami nad morzem i dwa razy w moim ukochanym Krakowie (tak, mogę powiedzieć że kocham to miasto – bo czy ono nie jest urocze? dobra, do rzeczy, nie o tym mowa). Po skończonych wakacjach… no tak… klasa maturalna. Wybieranie tematu na pracę z polskiego, pisanie deklaracji maturalnej, pisanie próbnych matur itd itd. (tak po krótce opowiedziane)

Hm… Zapomniałam opisać 5 punktu z poprzedniego mojego posta. Tak na prawdę najważniejszego w moim obecnym życiu. 30 Seconds to Mars. Mimo iż nie słucham ich jakoś bardzo długo – pokochałam tą muzykę całym swoim sercem. Po prostu to czuje, czy się to komuś podoba, czy nie. Poznałam także dzięki temu wspaniałych ludzi – Echelon. Jedni mogą powiedzieć, że to fani zespołu. Sam Echelon, jak i członkowie zespołu twierdzą, że jesteśmy rodziną. Tak – chcę w to wierzyć – WE ARE THE FUCKIN FAMILY ! O tym zespole na blogu usłyszycie jeszcze nie raz, więc nie będę przytaczać jego historii – kto ma wiedzieć ten wie o co chodzi. Najważniejsze jest to, że zyskałam wspaniałych przyjaciół i że mogłam ich 8 listopada zobaczyć na żywo w Atlas Arenie – a to przeżycie zalicza się do tych, które trudno opisać słowami.
btw. Jared ma dzisiaj urodziny, więc:
Happy b-day Jay, I only want to say that we love you so much. I hope you’ll back SOON.

No warning sign, no alibi
We faded faster than the speed of light
Took our chance, crashed and burned
No we’ll never ever learn

I fell apart, but got back up again
And then I fell apart, but got back up again yeah

We both could see, crystal clear
That the inevitable end was near
Made our choice, a trial by fire
To battle is the only way we feel alive

I fell apart, but got back up again
And then I fell apart, but got back up again
And then I fell apart, but got back up again

Way-oh [x6]

So here we are, the witching hour
The quickest tongue to divide and devour
Divide and devour
If I could end the quest for fire
For truth, for love, for my desire
My desire

And I fell apart, but got back up again

Way-oh [x8]

I fell apart [x4]
I fell apart but got back up again

- 30 Seconds to Mars ‘Alibi’

Co nowego teraz? Prócz tego, że miłość do Marsów się nie zmienia. A przepraszam! Jest coraz większa ! (czy to nie wjeżdża już na jakąś obsesję? uh…) Uwielbiam bransoletki. Bransoletki w każdej postaci – takiej zakupionej srebrnej, rzemykowej, jak i robione ręcznie.
Ponadto… Rysuje! Tak… Znów rysuję. Tym razem dla własnej przyjemności i własnego rozwoju. Ale nie, nie mam tyle samozaparcia żeby być jedyną osobą, która mnie do tego nakłoniła. Dlatego dziękuję Ci Zuzia, że tamtego wieczoru, gdy ujrzałam wstawiony przez Twoją siostrę rysunek Jareda z neon night na Echelonową grupę jakiś piorun mnie trafił (a może jednak nazwać to po imieniu?) chęć narysowania czegoś równie… spektakularnego! (tak to dobre słowo) W sumie… Tak się poznałyśmy. Więc dziękuję Ci za to i za ciągłe wspieranie mnie, wysłuchiwania mojego ciągłego marudzenia, nauczenia mnie rysowania włosów. Dobra koniec tego dobrego, bo znów będzie płaczing ^^ Dziękuję i uwielbiam Cię :*

a tak btw. tutaj znajdziecie moje dotychczasowe prace >>http://mmkrys.deviantart.com/<< (link również obecny po lewej stronie bloga :P )

Jako, że kończą się już święta… Chcę Wam życzyć Wesołych Świąt-po-Świętach :P
See you SOON (ah, będę tego nadużywać!)

M.

http://www.30stm.com.pl/

—————————————————————————————————————————-

http://www.30stm.com.pl/
Zapraszam na nową stronę poświęconą zespołowi 30 Seconds to Mars stworzonej przeze mnie i koleżankę z Łodzi. Zapraszamy na portal oraz na forum. Miłego udzielania się i czytania przede wszystkim ;) (rejestracja nic nie kosztuje ^^)

—————————————————————————————————————————-

Dawno nie pisałam… Więc tak szybciorem
1. 18 skończone
2. prawko zdane
3. do maturalnej klasy zdała
4. wakacje zaczęte
5. słucha namiętnie 30 Seconds to Mars
6. stworzyła z koleżanką portal i forum o zespole 30stm, gdzie serdecznie zaprasza wszystkich podzielających swoją miłość do 30stm ;)

Święta :)

Wreszcie oficjalnie wolne! 6 dni wolnego, 3 dni szkoły, 9 dni wolnego – prawda, że ładnie brzmi? Takie “zbiegi okoliczności” lubię. Jeszcze tylko załatwić parę rzeczy i można wypoczywać ;)

Z okazji zbliżających się świąt Wielkiejnocy, pragnę życzyć wam wszystkiego co zapragniecie, wesołego  i bogatego zająca, smacznego jajka i mokrego poniedziałku ;)

M.

Okrągła rocznica ^^

Wzięłam się za mojego bloga (wreszcie!) i usuwam zbędny spam, który widniał w komentarzach. Wgrałam jeszcze jedną wtyczkę do usuwania tego… czegoś, bo inaczej tego nazwać nie można. Szkoda tylko, że nie zauważyłam, że poprzedni wgrany program nie był po prostu aktywowany. To straszny widok: same systemy komputerowe, preparaty na odchudzanie lub też jakieś inne już obcojęzyczne boty. A i jeszcze jakieś last minute do Egiptu, czy gdziekolwiek. Nie dziękuję nie skorzystam. Mam nadzieje, że te wszystkie zabezpieczenia zaczną już działać, a ja nie będę miała z tym więcej roboty. Od rana to ustawiam i pisze notatkę (bo w sumie lepsze są dłuższe notatki gdzie coś się dzieje). W przerwie obejrzałam film o powstaniu facebooka – The social network (polecam gorąco!!)

Spam… spam… i jeszcze jeden spam… jeszcze trochę spamu…. ło matko!

Nie zdawałam sobie sprawy, że poprzedni post był setnym napisanym na tym blogu (a ten jest setnym napisanym przeze mnie, bo przypomnę, że jeden nie był mój). I z tego co widnieje obok – blog działa od września ’08. Chciałoby się krzyknąć: WOW! albo coś w rodzaju: dzięki, że jesteście, o ile w ogóle jesteście. Ale z drugiej strony przez tak długi czas 100 postów to bardzo mało. No, ale trzeba przyznać, że był czas, że nie pisałam w ogóle. Od tego czasu bardzo się zmieniłam, nie chce już wspominać o tym, że na początku istnienia tej strony nie było takiego posta, który nie byłby o szkole. Po drugie, staram się pisać trochę… dojrzalej, o ile mi to wychodzi :D Zawsze chciałam pisać tak jak inni, coś w stylu mojego ostatniego posta, o wszystkim i o niczym, ale mądrze brzmiące. Po 100 poście zmieniłam również nazwę strony z Meadows of Heaven na Chaotic Soul – ten tytuł jakoś bardziej mi w duszy gra (chociaż ostatnio w duszy gra mi happysad ^^ a teraźniejsza nazwa nie ma nic wspólnego z muzyką). No i najważniejsze, na co na pewno zwróciliście uwagę, mój blog z okazji 100 posta dostał nowy wygląd (jeszcze muszę nad nim troszeczkę popracować ze szczegółami) ;)

happysad – ciało i rozum
nie wiem nie mam recepty na szczęście
nie wiem ni licencji na inteligencję
wszystkie pytania bez odpowiedzi znam
i wszystkie pytania te na które każda odpowiedź jest zła
nie wiem nie mam recepty na szczęście
nie wiem ni licencji na inteligencję
nie mam lekarstwa na strach
a na optymizm rzadko mnie stać
nie ogarniam siebie sam

ciało i rozum w permanentnej niezgodzie
ciało i rozum w permanentnej niezgodzie
wiecznie przeciwko sobie
wiecznie jak armie wrogie

nie wiem pewnie grozi mi zapomnienie
nie wiem pewnie grozi mi zapomnienie
nie wiem nie rzucam kamieniem
nie wiem nie targam się w rzemienie
traktuję to ciepłym strumieniem

ciało i rozum w permanentnej niezgodzie
ciało i rozum w permanentnej niezgodzie
wiecznie przeciwko sobie
wiecznie jak armie wrogie

Jakby nie było to uroczystość dla mojej strony, a jak uroczystość to i życzenia się należą :) Przede wszystkim, życzę Tobie i sobie w sumie też mój kochany blogu bardzo dużo czytelników, ale nie takich zwyczajnych, lecz takich którzy zrozumieją, skomentują i będą się na Twój widok lub samo Twoje wspomnienie po prostu uśmiechać. Życzę Ci również jeszcze bardzo dużo chwil spędzonych ze mną, a obiecuję, że nie zaniedbam Cię, będę na Tobie pisać coraz więcej i mam nadzieje coraz mądrzej… Dobrze, dosyć tych czułości… Gdzie tort?

PS. nie powiedziane, że jeszcze dziś czegoś nie napisze ;P

Pozdrawiam Was i mam nadzieje, że jeszcze nie znudziliście się moimi postami ;) przygotujcie się na dalsze ^^

Wasza Madzia

Czasami ludzie brną zbyt daleko w początkowo błahe sytuacje. Z biegiem czasu niestety te zbyt proste jak się okazuje rzeczy przeradzają się w coś skomplikowanego. I to nie tylko dlatego, że ktoś coś zrobił, powiedział, skłamał, ale też dlatego, że sam się w tym wszystkim zgubił. Dlaczego ludzie w dzisiejszych czasach mają manie “użalania się nad sobą”? To przechodzi powoli w pewnego rodzaju uzależnienie. Czemu po prostu nie potrafią cieszyć się, że coś w końcu się udało, a zauważają jedynie swoje błędy, wady czy ubytki w swoim umyśle i inteligencji. Zamiast powiedzieć, że szklanka jest do połowy pełna, mówią że jest do połowy pusta. Zastanawiam się tylko, czy tak jest łatwiej? Mówić, że “jestem brzydka, głupia i do niczego się nie nadaje”… Nie… Jesteś ładna, ale trochę trzeba popracować nad Twoim wyglądem. Głupia? Wierz mi, są głupsi od Ciebie. Do niczego się nie nadajesz? Nie wierze… Umiesz rysować, chociaż nie zdajesz sobie z tego sprawy. Kochasz tworzyć (i nie mówię tu o głupim tekście na bloga, którego i tak pewnie nikt nie przeczyta), kochasz grafikę, kochasz przebywać w towarzystwie -  to co robisz, robisz przede wszystkim dla siebie. Ale przede wszystkim: jesteś dobrą osobą, lubisz pomagać innym, masz dobre serce. No właśnie… Ale czy nie za bardzo miękkie? Ktoś kiedyś powiedział, że aby mieć miękkie serce, trzeba mieć twardą d***. Niektórzy widząc, jak bardzo jesteś dobrym człowiekiem, postanawiają, może nawet nieświadomie, Cię wykorzystać. Ale z drugiej strony, czy będąc dobrym człowiekiem, należy badać każdą spotkaną przez siebie osobę pod tym kątem? “Czy ona aby nie chce mnie naciągnąć” – nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Może niektórzy są zbyt naiwni? Może trzeba odpuścić, nie starać się o tą drugą osobę? Co się dzieje z człowiekiem, który chce zaimponować drugiej osobie, chociaż już dawno o niej nie myśli i nie zwraca na nią uwagi. Dlaczego kiedy komuś na kimś zależy, nie umie z nim rozmawiać, następnie zdaje sobie sprawę, że był niemądry, daje sobie spokój… po kilku tygodniach to niestety wraca, ale coś się zmienia. Umiesz nagle rozmawiać z tą osobą, ale za późno… Ona stała Ci się obojętna, nie wykorzystałeś swojej szansy, za późno (choć nie zawsze musi tak być). Trochę zjechałam z tematu. Wracając do użalania się nad sobą, wystarczy porozmawiać z kimś mądrzejszym od siebie, a powie Ci, że nie warto. Dziękuje właśnie takim osobom, które powiedziały, że nie warto. Wiele ludzi boi się otwarcie krytykować innych, czując do nich jednocześnie sympatie. Szanuje jednak tych, którzy mimo tego, potrafią napisać lub powiedzieć mi prosto w twarz, że coś jest nie tak, że muszę coś zmienić. Takie osoby dają mi siłę i jeżeli nawet o tym nie wiedzą są dla mnie wielkim wsparciem. Nie będę tutaj pisać podziękowań na pół strony, powiem jedynie: DZIĘKUJĘ, bo to się tej osobie należy. A ja kolejny raz obiecuje sobie: nie użalać się nad sobą.

znów

Tytuł bloga zmieniony na CHAOTIC SOUL.

Znowu to miejsce zostało przeze mnie opuszczone na trochę dłużej. Nie mam zamiaru się tłumaczyć… Ważne, że teraz znalazłam trochę czasu, żeby się wyżyć na klawiaturze, chociaż nie bardzo mam na to siły… Znowu to wredne grypsko się do mnie przypałętało (czy cokolwiek to jest). A taka ładna pogoda się zrobiła za oknem (mówie o słońcu !!)

Btw, dla wtajemniczonych: pochwalcie mnie, nikogo nie zabiłam podczas pierwszej lekcji xD tak, wiem dużo zmian, nie chce mi się o nich opowiadać, niektórzy wiedzą o co chodzi ;P

Czy ktoś może mi pomóc zwalczyć spam pojawiający się w komentarzach na tej stronie? Błagam ! Przez to coś człowiek nie ma przyjemności w pisaniu czegokolwiek !

PS. mamo, sto lat !

Rock

Dziękuje osobom, które przyczyniły się do słuchania przeze mnie rocka xD Jesteście boscy…. Dla niedoinformowanych: tak ! nawróciłam się xD

Trzy piosenki, jeszcze z dzieciństwa:
No Doubt – Don’t speak
Nickelback – How you remind me
Nirvana – Smells like teen spirit

Pozdrowienia !

Jesień

Jesień zapukała do moich drzwi, a wraz z nią przeziębienie. Tak sobie właśnie leże pod kocykiem, z laptopem na kolanach, obłożona książkami i wszelkimi zeszytami od matematyki i co najważniejsze z paczkami chusteczek, które idą jedna za drugą. Zastanawia mnie tylko fakt po co człowiekowi z katarem zapachowe chusteczki? Nie ważne. Z drugiej strony: czuje się chora, ale chora do końca nie jestem – kontaktuje, powiedziałabym nawet, że jestem zdolna do myślenia, co w perspektywie jutrzejszego sprawdzianu jest dobrym objawem – jak na razie. Przeglądam strony bezmyślnie, rozmawiam ostatnio tylko z jedną osobą (no może z tą jedną najwięcej) – przy okazji, pozdrowienia dla Ciebie Domi :* w sumie jestem jakby… bez życia w środku. Może mi to minie wraz z jesienią…

Magdalena Krysiak

Zmiana, przemyślenie.

Często mam ochotę zacząć tego bloga zupełnie od początku, wykasować wszystkie stare posty, może zapomnieć.  Patrząc z jaką łatwością ludzie piszą o swoim życiu, bez żadnych barier mam żal do samej siebie – niestety Bóg nie dał mi takiego daru. Z drugiej jednak strony patrząc na te wszystkie posty myślę o czasie jaki spędziłam nad pisaniem. Jednak trochę tego było, może nawet mam do niektórych sentyment… Swoją drogą pisanie na blogu kształtuje nasz język, nasz własny, odmienny styl. Mam nadzieje, że dorosłam już na tyle, żeby coś zmienić, pisać po ludzku, o swoich przemyśleniach, wadach, czasem zaletach. Chce dzielić się zarówno tymi pozytywnymi jak i negatywnymi chwilami mojego życia. Miejmy nadzieje, że uda mi się w jakimś stopniu nadrobić te wszystkie puste jak dotąd posty.

Pozdrawiam
Magdalena K.

Holiday ! ! !

Oj, trochę zaniedbałam bloga. Ale nie wypominając tu nikomu  – nie ja jedna ! Po roku “nauki” ta dam – wakacje. Bardzo szybko zleciało, a szkoda – jestem za wprowadzeniem co najmniej czteroletniego liceum, przecież dopiero co poznałam ludzi, a już muszę się z nimi żegnać na… 2 miesiące. Nie żebym miała coś przeciwko wakacjom ^^
Plany na wakacje? Raczej żadne, oprócz przeczytania opuszczonych przeze mnie książek (w końcu uda mi się oddać), wyjechania na dwa tygodnie nad morze, parę pikników, ogródek, nuda, no i znajomi ^^
Cóż mogę dodać, opuściłam fora i na razie jest mi z tym dobrze, ograniczę trochę komputer, będzie jeszcze lepiej ;D

Słonecznych wakacji Wam życzę !!

Break

Odpoczynek, którego nie można nazwać odpoczynkiem, głowa ciągle zaprzątana myślami (nie zawsze o niebieskich migdałach – na to coraz mniej czasu). Musze się odciąć… Rzucam na pewno role moderatora na forum – pytanie po co mi komputer w takim razie? Nie mam z kim gadać, co oglądać, co robić – służy mi jedynie do słuchania muzyki i robienia prac domowych. Tak – jestem wkurzona – na wszystko i na wszystkich – czemu? nie wiadomo – ja nie wiem. Chce napisać coś sensownego – nie wychodzi. Chce zrobić wreszcie porządek w swoim życiu – to samo. I życie wcale nie jest jak papier toaletowy… Owszem, jest szare, ale jednak papier jest krótszy…
Nie mam narazie o czym pisać, więc adijos pomidores. (w najbliższym czasie się to nie zmieni)

wiosenka

uh… wreszcie trochę odpoczynku (czyt. rekolekcje + święta + urodziiiiiny xD), pomijając rzecz jasna poprawę z matematyki i czytanie Potopu, odkładanego od jakiegoś miesiąca. Chciałam wreszcie napisać coś mądrego, ale chyba mi nie wyjdzie.

Ile ja czekałam na wiosnę?? No ile?! Wreszcie cieplutko, można się pożegnać z kozakami i grubą kurtką miejmy nadzieje, że na cały rok i że nie będzie trzeba ich wyciągać :P Aż chce się żyć i oddychać cieplejszym powietrzem (pomijając oczywiście ciągły, nie opuszczający mnie katar :X ). I wcale nie przeszkadza mi deszcz. Może nawet burza niedługo zawita?? Ciesze się na samą myśl na ciepłe pogody :D Trzeba je jakoś wykorzystać :)

PS. jeszcze tylko niecałe 13 tygodni (o ile dobrze policzyłam i wliczając w to dni wolne – czyt. święta, matury, wycieczki i inne takie) do wakacji ;D Wytrzymamy ! Musimy !

Sick…?

Kto mi powie, ile razy do roku można być chorym? Oj bardzo dużo… Ja zaliczam już drugie podejście od ferii (13-28 lutego), które niedawno się przecież skończyly (jakies…. dwa tyg temu?!). To mnie zdecydowanie przeraża. I te wszystkie sprawdziany, konkursy (dwa), zaliczenia i presja pani profesor, żebym pisała notatki na blogu klasowym (z nawału pracy nie pamiętam już co po czym było tak na prawdę…). I ten katar… Postrach Magdzinego życia xD
Rozmowa z Iką na prawdę postawiła mnie niedawno na nogi :) Nie jestem juz “nie kochana przez wszystkich” ^^
Na stoliku stoją kwiatki z Dnia kobiet i oby stały i pachniały (chociaż w tym momencie marne szanse żebym je poczuła) jak najdłużej się da ! Teoretycznie właśnie powinnam uczyć się do jutrzejszego sprawdzianu z geografii, ale jest mi zimno! i głowa boli! i katar! brrrr… o zgrozo…
Z pamięci nie może mi wyjść ten filmik (od Ań)

http://www.youtube.com/watch?v=jo9-bcbLn1Q

i ten kabaret również xD

http://www.youtube.com/watch?v=lvbC7XC4GhU

Nabijam się z tego jak małe dziecko xD i ten śmiech + oczka :) 17-letnie już prawie “dziecko” się uwstecznia ^^

Open the door xD

haha piątek, sobota – drzwi otwarte. Co prawda w piątek pisało się konkurs, ale widziało się również swoje gimnazjum. I dziękować Bogu, że jestem w liceum ! jaka dziiiicz to mało powiedziane :) W sobote oczywiscie oprowadzanko z Karolcią, no i Beatka z Pauliną (wreszcie!). Dużo ciekawych rzeczy na swój temat się można było dowiedzieć, poznać nowe osoby (nie mówie o tych których oprowadzałyśmy, tylko o tych którzy już chodzą do naszej szanownej szkoły). No i widziałam torebkę na własne oczy i podoba mi się jeszcze bardziej… Co do soboty? mile spędzona w gronie najważniejszych mi osób (najpierw Beatka z Paulina, potem popołudnie z ladybird). Dzięki za cały dzień ;)
Pozdrówka
Madzia

Japan

Od rana siedziałam rysując punkcik po punkciku mapkę Japoni :) I mimo, że plecy bolą – opłacało się. Piękna Japonia ^^ I dodatkowo dobry uczynek spełniłam ^^ A teraz popijam sobie truskawkową (Oo) herbatkę, słucham muzyki (Eska Bounce) i czekam na Majke (facet ma jeszcze 10 minut żeby dodać ! inaczej znienawidze xD) ;P

Ogólnie miałam coś konstruktywnego napisać, ale mi się nie chce xD

Koniec

ufff… koniec sprzątania… no dobra, zostało mi co prawda sprzątanie na szafie, ale niepostrzeżenie nie uda mi się wynieść nagle kierownicy od komputera wraz z dźwignią zmiany biegów i pedałami (nie pytajcie co to u mnie robi xD), tak jak to nagle zniknęły z mojego pokoju dwie reklamówki książek i pół reklamówki kaset (“na stryyyyych” ^^). Wreszcie czysto (do czasu pewnie…) i jakoś tak lżej się na duchu od razu zrobiło, chociaż to tak niewiele (chociaż patrząc na mój kosz na śmieci… ekhm) i chociaż w ferie miałam zająć się zupełnie czymś innym :)

Sprzątanko ^^

Porządki mają swoje dobre strony ;D Znalazłam np. 8 bransoletek (kolorowych) o których kompletnie  zapomniałam – stare bo stare, ale jak cieszą ^^ Tym razem porządki gruntowne typu “to potrzebne… no niby spoko, ale dziecinne (xD) wywaliiić” lub “[..]na stryyych na stryyyych” ;D Kocham mieć porządek :) Narazie wywaliłam płyty CD do dużego pokoju, na zbawienie czekają jeszcze jakieś durnowate stare kasety ;D Przydałoby się zrobić sprzątanko pośród książek na półce, która już się ugina (a ile tam jest tego… niepotrzebnego…). Narazie opróżniona jedna cała szuflada i w każdej też troche miejsca się zwolniło ;) Musze jeszcze ogarnąć rzeczy na wierzchu – bo nie widać, że sprzątałam, chyba że po koszu – ciężkim i zawalonym makulaturą :)

Czy ja nie miałam się zająć chemią? nie eee… xD

Pozdrowionka ;)

Ferieee

Wkońcu… Mimo, że minęło 1,5 miesiąca od poprzedniego wolnego – jestem padnięta… Ale nie zadawala mnie fakt ferii pod względem nadmiaru roboty… ok. 10 klasówek po przerwie, do zrobienia prezentacja i kartka wielkanocna (wszystko by było dobrze gdyby nie to, że ma być zrobiona w wordzie – hahahaha xD brak komentarza :D ), do przeczytania Makbet i Potop. A przecież musze (z podkreśleniem na MUSZĘ i CHCĘ) spotkać się z osobami których daaaawno nie widziałam :D no + Ci których widziałam codziennie w szkole (ale to już jest nawyk xD). Matko, jak ja dawno nie miałam takiego dnia, żeby się obijać – poprostu siedzieć i myśleć o niczym, słuchać muzyki, wychodzić itd itd.

Jeszcze tylko tydzień do ferii… Siedzę sobie teraz tak po ciemku z komputerkiem i rozmyślam nad wszystkim… Dziś pomogłam chyba wielu osobom… Mam przynajmniej taką nadzieję. Poza tym… rozmyślam co by było gdyby…. np. gdybym nie spotkała tych najbliższych mi teraz osób… Jaką bym była osobą…

Od jakiegoś czasu miewam takie dni… że chce się odseparować od ludzi. Po prostu mam wszystkich naokoło dość (prócz właśnie tych najbliższych – chyba, że mam na prawdę zły dzień – ale wtedy? oni potrafią poprawić mi skutecznie humor). Dlatego dziękuję za wszystko Karolci, Ice, Ani, ladybird i Beatce za to, że są. Tym pierwszym dwóm za to, że nigdy mnie nie opuszczają, trzymają się ze mną skutecznie i potrafią poprawić mi humor – z nimi nigdy się nie nudzę, ciągle się śmieję :) Ani? Za to, że mogę z nią pogadać… o której chce i o czym chcę i mogę oczekiwać rady, która na prawdę mi się do czegoś przyda – no i ta pomoc ogólna, poleganie na sobie :) ladybird? mimo, że nie poświęcamy sobie teraz aż tak dużo czasu, dziękuję za to, że jest i wierzę, że gdzieś tam w duchu trzyma za mnie kciuki we wszystkim co czynię, no i za to “otworzyłaś mnie jak puszke z sardynkami” :) Beatka… mimo, że nie widziałam jej wieki, ani też z nią nie gadałam, ciąglę o niej myślę – co u niej i poniekąd czekam na spotkanie i za to, że uświadomiła mi parę ładnych rzeczy w życiu. Jeszcze raz dzięki dziewczyny – bez was miałabym zupełnie inne życie :)
I jeżeli mi ktoś powie teraz, że liceum nie odmienia, to wrzucę tę waszą opinię między bajki… bo taka prawda jest, że w liceum życie dopiero nabiera sensu… A przyjaźnie, które trwają w czasie liceum będą niezastąpione i będą trwać na wieki (a przynajmniej zostaną zapamiętane).

:*
Madzia

Wreszcie nowy motyw. Tym razem prosty, elegancki i ładny zarazem – czyli taki jaki chciałam. Cóż z tego, że nie mogę dojść do tego, jak zmienić to, żeby pojawiały się linki? I żeby tytuł bloga był taki jaki jest w rzeczywistości? Dojdę do tego! Z pomocą kilku osób (tu dzięki wielkie Beatce i Ani za sprawy techniczne, oraz ladybird i znów Ani za doradzanie w wyborze właściwego stylu – choć ten, ten ostatni jaki znalazłam dzisiejszego dnia (a raczej nocy, bo w końcu już jest nowy dzień) był wybrany przeze mnie i tylko przez nie zaakceptowany) udało się spełnić moje dzisiejsze marzenie.
Zmieniłam styl bloga i od razu humor mi się pojawił… to jak zmienić swój wygląd zewnętrzny, lub ogólnie coś w sobie – od razu jakoś lżej… weselej :)
Co mnie podkusiło? Może to, że stary wygląd już mi się powoli zaczął nudzić, może dlatego, że inni też wprowadzają pewne zmiany… Ale na pewno dlatego, że chciałam spróbować czegoś nowego – nie tak skomplikowanego i wymyślnego jak przedtem – ale prostszego. To można porównać do życia… Do tej pory skomplikowane – czas na zmiany (jeszcze nie wiem jakie, ale mam nadzieje, że w końcu, upragnione nadejdą).

Wielki come back ! Dawno nie pisałam na blogu, zaniedbałam go i może to następna rzecz za sprawą której postanowiłam coś w nim zmienić. Notka ladybird, która gościnnie napisała co nie co (i trzeba przyznać – bardzo fajnego) uświadomiła mi ile pracy muszę włożyć, by napisać coś… z sensem bez sensu xD nie ma to jak “lanie wody”… Dlatego postaram się trochę częściej tu wstępować i pisać coś co razem z mą biedroneczką nazwałyśmy sardynkami ;D I tak jak obiecałam, mało o szkole, więcej o moim nudnym życiu i rozważaniach, które nie mają sensu – ale coś w końcu chcę pisać :)

Właśnie zakończyłam “roboczą” część tego tygodnia – choć po prawdzie, najbardziej roboczym jest weekend – wszystko na bieżąco robić na przyszły tydzień… porządki i takie tam inne… Ale mimo to kocham weekend – wkońcu można troche odpocząć.
Nie umiem wyjaśnić czy ten tydzień był ciężki czy lekki – być może pół na pół.

Mam nadzieje, że was nie zanudziłam ;) Musiałam trochę napisać, w końcu come back xD

Pozdrowienia dla wszystkich (a w szczególności tych których bardzo dawno nie widziałam i tęsknie ;( )
MADZIA

Dzisiejszego dnia nie mogłabym nie opisać… Nie ma innego wyjścia.
Zacznę od tego, że smacznie sobie spałam i z opowieści mojego taty wiem, że:
gdy mama odjeżdżała do pracy, powiedziała tacie, żeby mnie koniecznie obudził, żebym nie zaspała do szkoły. Więc on… jak gdyby nigdy nic, przekonany, że ma jeszcze godzinę czasu (zaznaczam że wiedział, że idę na 8:00) poszedł posiedzieć przy komputerze…
Za godzinę przyszedł mnie obudzić. I słyszę takie
>> wstawaj, jest za dwadzieścia ósma
to na chwile mnie otrzeźwiło, ale mówię do niego
>> jasne jasne
bo wiem, że lubi tak czasem zażartować. Na to on
>> no dobra, żartowałem, jest za dwadzieścia ósma
ja – kompletnie zaspana nie skojarzyłam godziny i mówię, dobrze już wstaje. Wstałam, normalnie zjadłam śniadanie, poszłam do łazienki… Jeszcze na zegarek spojrzałam i mówię że jest w pół do i jak pójdę do szkoły to jeszcze zdążę fizykę powtórzyć na lekcje i polski na klasówkę. Więc (nie zaczyna się zdania od więc!) pojechaliśmy… Jeszcze nam drogę zamknęli, musieliśmy do szkoły jechać od drugiej strony… Idę do szatni… Przebieram się… I coś mi nie pasowało… Mówię gdzie jest Karolcia z Iką? hm… no nic, pewnie poszły już pod sale bo dosyć późno jest… Obejrzałam się i wszystko było ok, bo widziałam jak moja koleżanka się w drugim końcu korytarza przebiera, więc nic nie wydawało mi się dziwne. Aż do czasu… Spokojnym krokiem poszłam zobaczyć zastępstwa, szczęśliwy numerek; wchodzę na górę – fizyka na samej górze, a ja już na pierwszych schodach widzę dwie koleżanki które schodzą na dól… mówię , łee pewnie idą do sklepiku, do automatu albo na zastępstwa. Ale idę dalej, patrze a prawie na ostatnich schodach widzę Karolcie z Iką… I taka na wpół zadowolona do nich podchodzę (one schodziły w dół ) i się przywitałam i już się miałam zapytać czy jakaś zmiana sali czy coś…
>> Madzia, co się stało?
>> Nie no nic… A co się miało stać…?
>> No nie byłaś na fizyce…
ŻE CO PROSZĘ?
>> <Oo> Ja?! Jak to… <tu spojrzałam na zegarek> …mnie nie było na fizyce?! oooops

No tak xD zupełnie nieświadoma przyszłam do szkoły xD I gdyby nie dziewczyny pewnie nadal chciałabym iść na fizykę xD
Zwariowany dzień xD

MADZIA

Porównanie szczęścia do pociągu nie byłoby trafne. Szczególnie teraz, kiedy przez te śniegi nic nie jeździ. Ale londyńskie metro się już nada. Szczęście pędzi z zawrotną prędkością. Nie czeka. Nie ogląda się na spóźnionych pasażerów. Po prostu, jak nie wsiądziesz w odpowiednim momencie to nie pojedziesz. Nie wiesz, kiedy przyjedzie następny, nie ma rozkładu. Nikt Cię nawet nie spyta, czy nie marzniesz na przystanku. A jak zrobisz sobie przerwę na kawę w bufecie to w tym właśnie momencie zdąży ominąć Cię kolejny pociąg. Szczęście nie zagwiżdże, nie będzie się przypominało.  Trzeba korzystać z okazji jak się nadarzą. Nie czekać na lepszą taryfę, bo zdążysz się zestarzeć do tego czasu. „Łap szczęście za rogi”- to chyba naprawdę ma sens. Przepuściłam w życiu masę takich okazji. Za późno się decydowałam i szczęście odjeżdżało z zawrotną prędkością pozostawiając po sobie jedynie prześmiewczy chichot dzwoniący w moich uszach. I ganianie za ostatnim wagonem już mnie nie bawi, już tak nie chce. Mam ochotę… Nie, nie mam na nic ochoty. Ale podobno stany depresyjne i tak zwane doły są bardzo owocne w twórczość artystyczna i literacką. Może coś powstanie mimo braku talentu… Miałam się wyżyć pisząc. Nie powiem, żeby to jakoś zadziałało. I tym bardziej czuje do siebie jakieś nienazwane negatywne uczucie, że wyżalam się w Internecie, a nie jakiejś prawdziwej osobie, która nie wiedziałaby jak zareagować na moją nagłą wylewność.

Na Wasze szczęście tylko gościnnie, ladybird (co ja tu robie?!)

I wish you a Marry Christmas, I wish you a Marry Christmas, I wish you a Marry Christmas, and a Happy New Year !

The magic of Christmas
never ends and its greatest
of gifts are family and friends…


Best Whishes for a very Merry
Christmas and a happy
New Year!

Wszystkiego najlepszego !!

Madzia

Taki tam stek bzdur ;D

Dawno tu nie zaglądałam. Ale jak to w święta – robimy porządki i to nie tylko takie wycieranie kurzy (jak i ten kurz z bloga) , układanie, przekładanie, dekorowanie, chodzi mi też o porządki życia. Co u mnie? Ostatnio pochłonięta dekoracjami do szkoły i różnymi innymi (tak “dziękuję” usłyszałam z ust jednej osoby…), ale wreszcie koniec nauki i myślenia o tym, że jutro może być kartkówka. Innymi słowy wolność ^^ Przynajmniej do 4 stycznia 2010r (jak dziwnie brzmi ta data Oo). Do końca roku została tylko wigilia i wystąpienie w jasełkach (dobra, wlicze w to dzisiejszą dobrą zabawę na koncercie świątecznym ^^ nie ma to jak śpiewać na głos a i tak nikt Cie nie słyszy xD)

Może jeszcze napisze do końca roku więc nie będę jeszcze podsumowywać 2009.
Trzymajcie jutro kciuki, no i do napisania :*

Pozdrowienia
Lena

:*

Chciałam coś napisać, ale zapomniałam co ^^ Za dużo nauki zdecydowanie (wiem, wiem, na studiach jest więcej – to takie uprzedzenie komentarza ^^). I jest coraz fajniej, gdyby nie nauka. Szkola fajna, ludzie fajni (^^) żyć nie umierać :P I te pomysły mat fizowe ;) Nie będę tu pisać szczegółów bo byłoby tego dość dużo, poza tym lekko ciut mi sie nie chce (przede mną jeszcze nauka mitozy i mejozy na biologie, no i znów historii xD) Czy ja wam kiedyś obiecywałam, że miało nie być o szkole? A niech to, trudno się mówi i tak mało kto to czyta, poza tym moje życie składa się przede wszystkim ze szkoły :)

No to znów pozdrowienia dla Ań, ladybird, Beatki rzecz jasna (i gratulacje również ^^), t’sha,  BSh’a i pewnego pana, który i tak tu nie zagląda bo nie ma linka xD
Dziękować za wszystko ;) ;*

Pozdrowienia

Madzia

;D

Powiem w ten sposób: liceum to jest najpiękniejszy czas w naszym życiu, nie możecie mi zaprzeczyć! I nie obędzie się bez wspanialych ludzi, o nie ;) Nie mam nic więcej do powiedzenia – tak się sklada, że gadatliwa jestem na codzien – tu nie xD

Dwa motta ostatnich dwóch miesięcy w szkole?
“Wszyscy jesteśmy wariatami, tylko nie wszyscy jesteśmy zdiagnozowani”
“Najgorzej jest wtedy gdy jesteś nikim dla kogoś kto jest dla Ciebie wszystkim” -
podkradzione z opisu pewnej osóbki, którą serdecznie pozdrawiam (tak jak i cala moja zwariowana mat fizową klase xD), ale to najprawdziwsze zdanie jakie slyszalam :)

Pozdrawiać juz pozdrawialam wiec… Do napisania
MADZIA

Wielki edit:
no tak >.< wielkie pozdrowienia i calusy dla ladybird – chyba jedynej wytrwale czytajacej tego bloga :* Buziak !
No i Ań :D

Change

Co do jedynego polskiego komentarza do poprzedniego postu (btw. skąd tyle angielskiego spamu którego nie wykrywa jako spam?!) to tak… szkoła mnie pochłoneła. Ale jakoś tak inaczej

Ktoś mi dzisiaj powiedział, że się zmieniłam. Mam tylko nadzieje, że na lepsze :) Ja chyba też to zauważyłam. Tylko chciałabym wiedzieć na czym polega różnica… Jedną znam – kontakty międzyludzkie :) Eh… To tyle, wiecej nie bede pisac :D (nie ze nigdy wiecej tylko wiecej w tym poscie)

1th week

No i dwa dni za nami w liceum ^^ narazie oglądam się za jakimiś sensownymi książkami i za biblioteką w szkole xD

tekst dnia, na wiadomosc, ze na polski musimy wcielic się w postac mitologiczna, ucharakteryzowac sie i wystawic mowe na temat swojego zycia jako ta osoba:

“a czy mozna sobie wziasc jedna osobe z klasy, rozebrac ja i postawic za soba jako posag grecki?”

hah xD
Bedzie smiesznie, zapewniam xD

Madzia

pam pam

Ledwie się obejrzałam a z wakacji zostało zaledwie… 3 tygodnie? tak, 3 tygodnie. Co ja robilam przez reszte tego czasu? Otóż wg mnie właśnie nic i na tym polega problem. Czytanie książek, oglądanie tv i siedzenie przy komputerze to niezbyt ciekawe zajęcie na dłuższy czas, uwierzcie :D I to tyle ile moge napisac w notce po dluzszym czasie – sami widzicie ze u mnie sama nuda.

Ze szkołą…

OK, trzeba się pochwalic, ot co ^^ Powitajcie licealistkę z II liceum ogólnokształcącego, im. Królowej Jadwigii w Pabianicach, z klasy 1a o profilu matematyczno-fizycznym (chyba doskonale wyczerpałam temat^^). Papiery złożone (tylko zdjęcie musze dowieźc, ale to do 10lipca), klasa na nk założona, teraz trzeba tylko poznac nowych wspanialych ludzi. Zapowiada sie całkiem ciekawie. Zreszta… Okaże się w praniu jak to mówią :)

Madzia

Humorek suuper ^^

haha! mam tak dobry humor ze sobie napisze drugiego posta już dzisiaj :D poprostu spotkanie z dziewczynami dalo mi tyle energii ze zaraz dom rozniose xD i dlaczego szkola konczy sie wlasnie wtedy jak zaczynasz sie swietnie bawic :( bo szkola powinna byc taka zeby sie nie uczyc tylko spotykac ze znajomymi :D i zeby bylo ciagle cieplo ^^

znow krotka notka ale za to jaka optymistyczna ^^

Buziaki! Ide sobie zrobic paznokcie xD potem na zakonczenie i…. wakacje !!!

Holidays are coming!

Miałam się pochwalić już wcześniej, ale jakoś nie było czasu… egzamin…. 39 punktów z humana, 46 z czesci matematyczno-przyrodniczej. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale ja się ciesze :)Duzo nawet punkcików do liceum sie uzbierało i I’m happy :)

No i kończy się szkoła. Z jednej strony się ciesze, a z drugiej… kurcze, jednak ludzie są fajni (i dzieki K, M i A za spacer wczorajszy)

Notki dlugiej nie bedzie bo trzeba sie szykowac do szkoly :D (no przepraszam ze pisalam znow o szkole ale to wyjatkowy przypadek)

Życze słonecznych wakacji i niezapomnianych przyjaźni ;)

Trzymajcie się

Madzia

Niedługo wakacje, a ja mam coraz więcej roboty (jak ja to lubie :D). Nie chodzi rzecz jasna o szkołe, ale o rzeczy na komputerze :D

1. Na forum w tym roku zostałam moderatorem fabryki sygnatur i musze to wreszcie jakos rozkręcić

2. Również na forum zostałam moderatorem Gospody (taka ot gra forumowa :D, nie będę tłumaczyć, Ci co mają wiedzieć to wiedzą) i w zwiazku z tym mam najwiecej roboty

3. Haha! Mam swoją stronkę www na której od teraz będę zamieszczać swoją grafikę :) tzw. portfolio :D tu adresik: http://mmkrys.senshi.pl/ (bardzo podobny do tego tu^^) Wkleje go do linków na tym blogu, więc jak coś to bedziecie mogli wejsc i podziwiac, albo tez nie ;D

4. Ogólnie chce jakoś tak więcej grafiki robić :D Chyba do niej powracam :D No i jaka mobilizacja ta strona internetowa :D

Nie chce mi sie nawet patrzeć za okno ! Wynocha mi z tą pogodą do jasnej ciasnej. Ma być cieplutko i milutko !

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich dzieci (tych małych i tych wyrośniętych) z okazji Dnia Dziecka :)

Powróóóót smoka :D

Ojej, jak ja dawno tu nie zaglądałam. Ostatni post… chwila, muszę spojrzeć. O mój Boże… 23 kwietnia. Miesiąc Oo. Ponad miesiąc… Czemu nie wchodziłam? ‘I’m busy… very busy….’ Obiecałam, że nigdy nie będzie o szkole, to nie będzie :D btw. proces “zmieniania się” chyba mi nie wyszedł [może to źle, może dobrze - nie wiem] Ale stwierdzam fakt – postanowienia nigdy mi nie szły :D Teraz na przykład muszę jakoś polepszyć swój jakże połamany angielski… (nie śmiać się! ja to wszystko słyszę!) Może macie pomysł jak mam spełnić po raz pierwszy postanowienie?

See You Later

MadziaLena

Exams…

uf… Już po dwóch egzaminach. Został jeszcze jeden ale to juz angielski, który do punktacji się nie wlicza. Ale musze powiedzieć, że jestem nawet zadowolona (przegonić mojego brata i tak by sie nie udało^^). Dobra, chwalić się narazie nie będe, bo jeszcze mi zdążą odjąć punkty :D

I po… Urodzinkach

Urodzinki, urodzinki i po urodzinkach ^^ Ale było cudownie :P Prezenty przepiękne (dziękuję) :)

Perspektywa spotkania w poniedziałek budzi we mnie uśmiech ^^ taaaaak :D

Birthday !!!

<wdeeeech> Nie ma to jak mieć urodzinki ^^ hah, 16 lat to już niezły wiek? Z drugiej strony patrząc to niezła starucha ze mnie xD

Rano przywitały mnie książki o rysowaniu <jupi>, które w nie tak długim czasie postaram sie godnie wykorzystać. A teraz moge bez żadnego stresu posiedzieć sobie przy komputerze (w końcu to moje święto, nieprawdaż ;> ). Również na forum przywitano mnie z szcunkiem ^^ hah, ale nie zmienia to faktu, że od teraz będę się lepiej czuła ^^

Może mnie oświeci i napisze późnej jakąś ciekawszą notkę :D Teraz ide poleniuchować xD

edit:

Pierwsze moje urodziny na tym blogu :D :P ^^ xD x) ;O ;X

Sick

No nie… Nie ma to jak zachorować przed swoimi urodzinami i świętami >.< Leżę sobie i wypoczywam, chociaż ten typ wypoczynku niezbyt mi sie podoba: ból głowy, gardła, katar, zaczynający się kaszel, do tego cała obolała. Kto mi to sprzedał, przyznać się ?! Same minusy tej choroby widze. Chociaż… Jest może jeden jedyny plus. Mam czas na zrobienie testow gimnazjalnych i przeczytania ksiazki ktora prawie juz “zakurzona” stoi na mojej półce (przepraszam K.) A tak mi sie nic nie chce że szkoda gadać. No i jeszcze zaległości w szkole będą, co przed egzaminem – nie wskazane :/

Rozważania

Czy życie musi być aż tak zawiłe? Człowiek raz wpada w “głeboką” depresję, po chwili jest szczęśliwy, że znów idzie wiosna i aż wariuje… Nigdy nie wiadomo co wisi w powietrzu. I mimo powodzeń, np w szkole, życie codzienne może się walić i palić i nic nie można zrobić… Człowiek chce się zmienić (narazie być może mi się to udaje). Ktoś mi kiedyś powiedział, że widze świat w ciemnych okularach, inni może postrzegają mnie, że ze wszystkiego się śmieję… I które spostrzeżenie to prawda o mnie? Nie chce tu rozstrzygać czy jestem złą czy dobrą osobą, bo nie czas, ni miejsce, ni ta osoba do oceniania (łatwiej jest przecież oceniać innych…)

Dawno tu nie byłam… Brak czasu i mętlik w głowie…

see you

Magda

Mirth ;D

Hm… Czuje wiosne ;) Wielkimi krokam się do nas zbliża… Ale co pogoda może zdziałać, aż chce się żyć jak się widzi słoneczko ;) Oprócz tego, że mogę być wściekła na niektóre osoby, albo rzeczy (nie no wariatka jestem >.<) to czuje w serduchu, że niedługo skończe gimnazjum, a lato będę miała wooolne ^^ (tymczasem musze przejść mechanizm dostawania się do liceum… ale cii! To ma byc notka pełna radosci!). No więc uśmiecham się sama do siebie, próbuje być miła (myślę, że mi się to udaje) i co do zmian z poprzedniego posta, mam nadzieje, że nie będę się wściekać na niektórych… Ale wiecie co? Fajnie być chyba czasami lubianą bezinteresownie ;) Mnie to jak najbardziej pasuje. T… eh… już miałam pomarudzić, ale się powstrzymałam ^^ Mimo napiętego harmonogramu do dnia 21 kwietnia, czuje się świetnie, po raz pierwszy od n-tych miesięcy ;)

Maadzia :D

New ;>

Nie dość, że nasza bałwanica straciła głowe (nie w przenośni tylko dosłownie) to jeszcze się wygięła.. Chyba jej śniegi nie służą^^

A ja wraz z “nowym rozdziałem” w życiu kościoła (no dobra, rekolekcje >.<) postanawiłam, żeprzynajmniej spróbuje się w jakiś sposób zmienić. Nie wiem jeszcze w jaki sposób i czy mi się uda, ale spróbować nie zaszkodzi ^^

Koniec rozpisywania się (nie mam o czym pisać O.o)

Wasza M :P

Snowman !!

Mam dowód, że w walentynki można się nieźle bawić ^^ Pomysł z bałwanem był genialny. Teraz stoi sobie biedna bałwanica i trzyma w ręku białą róże, która kołysze sie na wietrze. Oj jak pięknie. W dodatku patrzy się jak sąsiedzi budują iglo ^^ Śniegu przybywa, będzie trzeba ulepić jej pana bałwana xD No i jeszcze ta sesja zdjęciowa (szkoda, że nie pytana byłam o zgode i moim tłem był odkurzacz xD)

Tymczasem ja rozwijam swoje umiejętności graficzne robiąc bannery na strone mojego brata. Aż mnie plecy rozbolały ale jaka ta grafika śliczna :D No i nowe marzenie mi zaświtało w głowie, ale go nie zdradze wszystkim ;X Jedynie pare osób wie jaki jest mój chytry plan ^^ (ze trzy może…)

Ja chcem lepić bałwana ! hehe No dobra, poczekam na Ciebie Ania…

Pozdrowionka :P

Books ;)

Haha! I co? Da się przeczytać Kamienie na szaniec w mniej niż dwa dni! A właściwie to w pare godzin, czyli powiedzmy pół dnia. Tak, i zwracam honor tym, którzy mówili, że to przecudowna książka, a ja im przeczyłam ! I to nie koniec czytania przynajmniej na ten tydzień. Zostałam obdarowana sześciuset stronową książeczką, do tego dżinsy wędrujące na mnie czekają (ostatnia część). Dobrze, że nie stoi u mnie od roku bo miałabym wyrzuty sumienia (dokładnie takie same jak do Pielgrzyma czy 3części dżinsów). Pokochałam książki ^^ I to następni przyjaciele (niestety liczą się w kategorii takiej, że nie mogą przyjść i pomóc człowiekowi, nie można z nimi pogadać)

A grrr… zwariuje zaraz taka brzydka pogoda! Niech mi ktoś pomoże :(

Buahahaha!

Ferie, ferie i… po feriach ! Znowu szkoła… (nie będę mówić o szkole, spoko…)

Ale sie nie łamie, mam teraz dodatkowy obowiązek na głowie – dostałam moderatora na Fabryke Sygnatur… Tak, wskrzesiłam FS! Tylko ciekawe ile to coś ze mną wytrzyma (i wogóle wszyscy). Gdybyście mi dwa lata temu powiedzieli, że będe “od tak sobie” robiła (niby to tandetna i w moim przypadku na poziomie podstawowym) grafikę, chyba bym was wyśmiała xD A teraz to chyba gimp stał się moim przyjacielem (przyjaciel -on, czyli pierwszy w męskiej osobie xD) i tak mi sie kiedyś przykro zrobiło jak nie mogłam go wgrać… No ale cóż…

Dobra, co ja się będę rozpisywać? Musze was troche jeszcze potrzymac w napięciu do nastepnej notki (nad która będe myślała następny kawał czasu ;X czy jak to tam sie mówi “szmat”), a tymczasem ide się wziąść… Nie ma jak mieć cel: przeczytać Kamienie na szaniec w dwa dni (aaa) xD (z Panem Tadeuszem udało mi się w 3 dni, ale biorąc pod uwage, że były to dni wolne… mniejsza o to…)

Pozdrowienia dla BSh’a, Ariss, K, Beatki, Piotrka (kolejność w tym momencie nie ma za dużego znaczenia)

Z nudów ^^

Co myślicie o słodkim połączeniu herbatników z jogurtem brzoskwiniowym? Dla mnie przepyszne. Przynajmniej przydatne wtedy gdy ktoś przez gg kusi Cie śniadaniem z serkiem i rzodkiewką !! Ale to nie to samo…

Brak pomysłu na nową notkę? – kup go… xD

Straszna ta nuda w ferie… Ale jak znam życie jak zacznie się szkoła będę miała tysiąc pomysłów na minute co zrobić, żeby się nie uczyć xD Herbatniki i jogurt powoli się kończą (i to nie prawda, że najlepszy na mały głód jest serek Danio!) Nie warto wcześnie wstawać w ferie, oj nie warto. Nie dość, że nie ma do kogo buzi otworzyć (jedynie można postukać palcami o klawiature) to jeszcze sie czlowiekowi nudzi. Do tego plączą mi się palce (może w tym jogurcie jednak coś było?!). Zauważyliście, że każde moje zdanie jest albo o czymś innym albo pisze kilka razy to samo? niesamowite xD

Life…Live…

Oni tam odbierają nagrody, a ja musze siedzieć w dość słoneczny jak na zimę dzień, w czterech ścianach… Jedno forum zamknięte, na drugim co do roboty – nic. Chyba został mi ostatni przyjaciel w tym domu – książka… No i może muzyka. Dlaczego większość ludzi jak chce się odprężyć, słucha muzyki? I dlaczego jeżeli druga osoba mówi, że coś jest nie tak, zawsze mówimy formułkę “będzie dobrze, nie martw się” chociaż często tak nie myślimy… Życie jest przedziwne.

Jak człowiek jest chory to nawiedzają go różne dziwne myśli. Na przykład pare dni temu leżąc w łóżku i czytając książkę, a raczej przy odpoczynku od niej (przez tą chorobe co poniektórzy odzyskają swoje książki^^) przypomniały mi się moje rozmyślania na temat olbrzymów. Tak wiem, zwariowałam ^^ Konkretniej: kiedy małe dziewczynki bawią się lalkami – sterują jakby ich “życiem”. I właśnie zawsze zastanawiało mnie to czy istnieją gdzieś tam w obłokach jacyś nadludzie, którzy mają kontrole nad naszym życiem (a jeżeli są to mają chyba czasami niezły ubaw…) To niedorzeczne. Ale gdzieś w podświadomości jednak mnie to męczy. Druga dziwna myśl: Czy Adam i Ewa na prawde byli pierwszymi ludźmi na ziemi… Może ludźmi tak… Ale kiedy żyły dinozaury? Przed czy po nich? Niby zwierzęta powstały przed nimi, ale czy można te wielkie potworzyska nazwać zwierzątkami…? Bo skoro Adam i Ewa powstali w którymś tam dniu tworzenia świata przez Boga, a według programów archeologicznych to dinozaury “biegały” po naszej planecie na samym “początku”, to jak można to wyjaśnić. I na początku czego? To jest coś z cyklu “co było pierwsze” – jajko czy kura? No cóż, według mnie, by była kura trzeba jajka, ale żeby było jajko trzeba kury (no i koguta, no ale to pomińmy), ale w Biblii nigdzie nie było zapisane, że Bóg tworzył jajko… Widzieliście gdzieś takie sformuowanie? A było bykiem napisane, że najpierw stworzył zwierzęta, potem Adama i Ewe…. bla bla bla… No więc i tak nie mamy jasnej odpowiedzi co było pierwsze, można tylko snuć domysły…

Notka o wszystkim i o niczym – jak to ostatnio bywa. Ale w chorobie raczej nie wymyśle niczego, hm… mądrego? zrozumiałego?

Miały być wspomnienia z balu gimnazjalnego, ale coś nie wyszło^^ Chyba pierwsza notka bez natchnienia, dlatego taka nieudana :D

Magda…Magdalena… Lena… Madzialena?

Po prostu: Madzia ;)

Amity…

Teraz następny temat do rozważania… Była już braterska (czy jak to tam sie ma) miłość, czas na… przyjaźń. To bardzo ważna rzecz w życiu człowieka. A jeżeli niektórzy jeszcze  nie wiedzą do czego im przyjaciele, niech przeczytają tego posta. Otóż  prawdziwy przyjaciel (w wersji dla dziewczyn – przyjaciółka, bo podobno prawdziwa przyjaźń między kobietą i mężczyzną nie istnieje ^^ chociaż znam tego wyjątki, ale jak wiadomo wyjątki potwierdzają regułę…) to taki ktoś, który umie Cie wysłuchać, mimo iż gadasz czasami totalne głupoty. Umie poradzić i powiedzieć prosto w twarz, że coś jest nie tak… Do takich przyjaciół mogę zaliczyć dwie osoby, dwie najwspanialsze kobiety pod słońcem, które zawsze Cie poratują ;) Nie wiem, ale w nich jest coś takiego co ludzi przyciąga. Aż nie chce mi sie wierzyć, że czasem ze mną wytrzymują ^^ A tymi osobami jest K (niestety narazie nie poznacie jej imienia, może kiedyś…) i Beatka. Ładnie by to teraz wyglądało gdybym je przynajmniej po krótce przedstawiła… Ale nie będe mówiła o wyglądzie (bo wiadomo że śliczne) tylko o przyjaźni – tak jak temat mówi.

Zacznę od K. Znamy się od 9 lat, a od jakichś 5 – 6 lat uważam ją za swoją przyjaciółkę. Najważniejsze to to, że jest blisko mnie i zawsze jej ufam, pod każdym względem. Cechy specjalne: miła,  inteligentna, zdolna jak cholera…, ambitna, skromna, szczera.

Beatka… Znam ją zaledwie od wakacji 2007, ale od razu ją polubiłam (co prawda, to mój brat pierwszy ją poznał, ale co z tego ^^). Można z nią pogadać na każdy temat, zawsze Ci pomoże w potrzebie. Szkoda tylko, że nie możemy się widzieć codziennie (no przynajmniej jeden dzień w tygodniu!) Co do cech specjalnych: miła, inteligentna, spokojna, sympatyczna, towarzystka, rozrywkowa, pracowita, gadatliwa (co mi wcale nie przeszkadza!), odpowiedzialna, zdolna, uprzejma.

Przynajmniej ja tak je widze :P

Nonsensopedia pisze: ” [...] Dodać należy, iż poza tymi typami jest jeszcze jeden, mityczny i legendarny Przyjaciel Prawdziwy. Jest to osoba, która komuś, kogo uznała za przyjaciela, oddałaby serce (dosłownie), wątrobę, wszystkie oszczędności i całą kolekcję znaczków pocztowych, i w sumie wszystko inne, nie oczekując niczego w zamian. Znane przysłowie mówi ,,Jeżeli potrzebujesz pomocy, Twój przyjaciel opuści nawet własny pogrzeb, by Ci jej udzielić” – bardzo możliwe, że zombie byli pierwszymi prawdziwymi przyjaciółmi. [...]“
Dzięki dziewczyny, mam nadzieje, że kiedyś będę mogła wam pomóc, jak wy mi =*

Sibling

Tym razem posta poświęce na relacje między rodzeństwem… Opowiem na swoim przykładzie. Ja swojego brata kocham strasznie. Pare miesięcy temu zdawało mi się, że mój brat poprostu mnie omija szerokim łukiem i dopiero pewna osoba (dzięki swoją drogą) uświadomiła mi, że tak nie jest… Wystarczyło tylko jedno pytanie i odpowiedź… “Gdyby Twoja rodzina była w niebezpieczeństwie, kogo ratowałabyś pierwszego?” Jego… Właśnie brata. I to pytanie i ta konkretna odpowiedź przemówiła mi tak do serducha, że od tej pory, cokolwiek by się nie stało jestem za nim. Ostatniego lata, kiedy wakacje dużo nie było go ze mną, poczułam co to takiego tęsknota… Teraz już wiem doskonale… Od małego jestem wychowana z nim. Jedyny powiedzmy “rówieśnik” jaki był w domu… Znam ludzi, którzy są pod wrażeniem relacji pomiędzy mną, a Bartkiem. Tak… I znam też ludzi, którzy mają rodzeństwo. I zapewniam was, że relacje pomiędzy nimi nie są tak dobre. Dlatego chciałabym podziekować temu, do którego skierowany jest ten post, a raczej temu o którym jest. Podziękować, że był, jest i będzie wzorem do naśladowania. Chyba nie musze nic więcej mówić, nie? Poprostu, mam teraz łezki w oczach ;) Między nami są niby 4 lata różnicy, ale dla mnie to żadna różnica. Były chwile kiedy mu czegoś zazdrościłam (i są do dzisiaj), kiedy byłam na niego wściekła… Ale więcej było takich kiedy patrzyłam na niego z podziwem, jak na prawdziwego starszego brata… I ciesze się, że go mam, bo przecież kto jak kto ale rodzenstwo jest potrzebne. I właśnie teraz, kiedy leżał chory w pokoju, serce mi ściskał smutek, że nie mogłam do niego wejść… Poprostu: kocham Cię brat ;*

Fancy…

Dlaczego wszyscy (nawet jak się nie staram) mówią, że mam super pismo. Po tym jak zostałam nazwaną drukarką, nie wiem czy moim jedynym celem i zajęciem w życiu będzie pisanie (ale nie to, że książek czy coś, bo do tego to trzeba mieć w głowie^^)…  Ojej, wreszcie weekend, a tu w pogodzie zapowiadają śnieżyce… Dlaczego nie było śniegu jak go zamawiałam na święta? Gdzie był? Na iprezce u św. Mikołaja?! Już teraz jak patrze przez okno widze białe dachy i płatki śniegu spadające z nieba (może jeszcze nie tak gęsto, ale jak ma być śnieżyca to ja dziękuję bardzo za taką pogodę ^^ lubie śnieg ale bez przesady).
No to teraz czas na zainspirowany temat. Zawsze na czasie bo przecież każdy je ma… Marzenia… Ja również je mam. Mam ale chyba ich nie zdradze do końca (bo podobno nie można mówić swoich marzeń, bo się nie spełnią) A ja już wiem, że niektóre się nie spełnią, ale co tam. Od zawsze marzyłam o psie rasy labrador. Oj co ja to nie mówiłam, że moje życie będzie z psem super… Wyobrażałam sobie jakie będzie moje życie ze stworzonkiem… Eh… Nie będę was wtajemniczać w szeczegóły, ale moje marzenie spełniało się przez jakieś 5 dni… Nie chce teraz o tym pisać, bo jak o tym pomyśle to chce mi się płakać :(Przejdźmy do drugiego, jeszcze nie zrealizowanego marzenia (aczkolwiek śmiało do tego dąże i mam nadzieje, że zostanie spełnione). No niestety (dla niektórych), będzie to związane ze szkołą… Otóż moim marzeniem jest się dostać na studia na wydział architektury. Amibicje są, gorzej z innym… Kurcze, panikuje z powodu egzaminu do liceum, matury itp. itd. etc. dlaczego? Bo wiem, że moge sobie nie poradzić. Ale gdzieś tam, w środku moja podświadomość przemawia do mnie ludzkim głosem, że są gorsi ode mnie, nie ma się czym przejmować. Ale cholercia, no. Wszyscy dobrze wiedzą, że oceny nie są odzwierciedleniem mojej inteligencji, czy tego co mam w głowie. Oceny są odzwierciedleniem tego, że akurat na jakąś tam okazję się nauczyłam, że mi sie udało itp. A tak na prawde to “zasada trzech z” – zakuć, zdać, zapomnieć, którą wszyscy z nas stosują. Informacje z czasem wywietrzeją z pamięci i d… Wracając do marzeń, to jeszcze kilka w umyśle mi krąży, ale nie będę ich zdradzać. Zostawie je sobie dla siebie, na “podwieczorek” zwany też jesienią życia ;) Chciałabym zaapelować do ludzi, którzy twierdzą, że ich marzenia nigdy sie nie spełnią. Warto marzyć, a nóż Bóg ześle na Ciebie jakiś cień szczęścia – przynajmniej postaraj się w to wierzyć. I tym optymistycznym akcentem… Ha! Myśleliście, że już koniec notatki? Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie ;) Wszyscy na pewno mieli jakieś postanowienia noworoczne… Może i spóźnione, ale tu i teraz postanawiam, że dla tych którzy nie chcą już czytać informacji o moim żałosnym życiu, nie będą już musieli…  Otóż o moich szkolnych “przygodach” (jeżeli można to tak nazwać) będę pisała tylko i wyłącznie w sytuacjach kiedy na prawde będzie się działo coś ciekawego ;) Więcej postanowień jak i marzeń zachowuje dla siebie :)

Madzia

Sardynki ciąg dalszy…

Widzę, że pierwsza w moim życiu sardynka (w najbliższym czasie wytłumacze skąd się to wzięło) się spodobała ^^ Aż 6 komentarzy (w tym 2 moje ale ciiii, ważne że 6^^) – mój dotychaczasowy rekord. Ponieważ moja “inspiratorka” (tak to się nazywa?) nie zainspirowała mnie zbytnio dzisiaj postanowiłam poradzic sobie sama ^^ Szukając materiałów do jutrzejszej prasówki z WOSu, można się nałapać wielu tematów, które mogłby być korzystne do rozwinięcia… Ale nie tak łatwo misiaczki, nie tak łatwo :P Nie będę pisać o tym o czym pisze na prasówkę ;P Ktoś przecież mógłby tu wejść i ściągnąć, a przecież tego nie chce (chociaż i tak z jakieś 4 osoby będą wiedziały o czym pisze) xD Ja tu gadu gadu, a chińczyki się rozmnazają. Dobra, wracając do konteplacji na temat… Zaraz, zaraz… Przecież ja nie mam tematu… A właśnie, wymyślić temat. Myśl Madzia, myśl! Po krótkim myśleniu, bo przecież mówiłam K, że moje szare komórki są zbyt leniwe żeby cokolwiek robić (żeby nie było, że to ja jestem leniwa) nie wymyśliłam? Gdzieżby… Skądże znowu. Ale przecież to nie ja wymyślam tematy, to sytuacja sprawia, że mam o czym pisać… A sytuacja sprawia, że właśnie nie chce mi się otworzyć word żeby napisać prasówke… cholercia. Dlaczego jak chce wkleić jakiś “większy” tekst to Word mi się wyłącza? A to ciekawe… Działa ^^ Jednak nie jestem niepełnosprytna :D

Właśnie popatrzyłam za okno. “ojej” biało? Takiej zimy, żeby rano budziła mnie codziennie temperatura zbliżona do temperatury(… hm… mroźnej to mało powiedziane… )po prostu -20 stopni – to ja jeszcze nie widziałam. Albo nie pamiętam, bo wiecie skleroza w tym wieku nie boli. Już nie mówiąc, że z nowym rokiem się postarzamy… >.< 16 lat -  jak to dziwnie brzmi… Każdego roku człowiek tak może mówić i co? I  tak z czasem przyswajamy sobie tą jakże okropną wieść o naszym wieku. Ale tak to bywa…

I oto jak można stworzyć temat z nieistniejącego tematu. Pisać cokolwiek, o czym w danej chwili myśle. Koniec kropka.

Madzia ;)

Meditation…

A, napisze drugiego posta co mi szkodzi. Chociaż nie mam zbytnio czasu… Dobra zamknij się Magda i pisz… Ale co pisz? Właśnie to K zmusza mnie do otwarcia. Do jakiego cholercia? O czym ja mam pisać? Że mam jakieś tam problemy zdrowotne? Że moje życie jest bądź co bądź bez sensu i składa się tylko ze szkoły? Brak nowych znajomości, brak wszystkiego. Jedyna osoba, z którą teraz moge pogadać to komputer. “Ale to nie osoba” powiecie. Komputer nie ma duszy, nie ma ciała, jest tylko pudełkiem wypełnionym jakimiś płytkami i połączony kablami z innymi pudełkami… A może i taka prawda, że odcinam się jakąś przezroczystą ścianą od ludzi? Lubie poznawać… Powiedziałabym nawet, że dla niektórych jestem towarzystka. Ale nie rozrywkowa. Nie moge powiedzieć, że jestem rozrywkowa. Nie lubię chodzić na imprezy, a nawet jeżeli ktoś zdoła się do mnie dobić i zaprosić mnie na jakąś – odmawiam… Ale inaczej nie umiem. Po prostu odmawiam. Być może już nigdy to się nie zmieni. Już teraz myślę o balu gimnazjalnym, na który się zapisałam (po namowach). I idę na niego. Ale z założeniem, że nie będzie ach i och, że nie będę tańczyć. Ide żeby “pogadać”. Pogadać moge przez komuter niby… Ale to nie jest to samo. Pewnie już wiele osób to zauważyło. Przez gg/skype czy inne takie rozmawia się kompletnie inaczej. Piszesz co Ci ślina na język przyniesie, czy inaczej – co mózg przesyła nerwami do palców, które dalej stukają o klawiaturę. Na żywo? Możesz się denerwować, nie umiesz rozmawiać z ludźmi, zamykasz się w sobie. A może masz w sobie jakąś tajemnice? No właśnie…

Co do “ciagłego pisania o szkole”… Może znalazłabym inny temat do rozważania? Ale znowu pojawia się pytanie jaki?! Czy na prawde pare osób, które to czytają są godne aby poznać mnie “od środka”? Może i tak… Ale dla kogo ja to pisze? Dla nabicia konta ilości postów na blogu? Nie warto… Ale z drugiej strony z bloga nie chce zrezygnować. Mam miejsce żeby popisać, żeby coś wytworzyć. Miało być miejsce do opisywania mojego nader (jak się okazało) nudnego życia. Życie się nie kończy i nie kończą się pomysły na życie, które tłumimy w sobie… ale to już temat na inny czas, inny dzień, inną godzine… czas goni? tak, goni – odpowiem. Ale do czego? Nie wiem.

6th January…

No i drugi dzień szkoły przeszedł. Nie jest źle, tak żeby nie mogło być gorzej ^^ Dzisiaj rano usłyszłam: “jest minus dwadzieścia jeden stopni mrozu”. ?! . Od razu się obudziłam… No i podwózka do szkoły^^ Jak dobrze nigdzie się nie spieszyć i jeszcze wyjść wcześniej ze szkoły… Gdyby tak codziennie było :D no ale niestety, jutro klasówka z geografii, ale “jakoś” sobie poradzimy… Głodna jestem, ide coś schrupać (może coś znajde…) Trzymajcie jutro kciuki

Pozdrowienia

Madzia =*

Winter…

yey…. Jak mogłam zapomnieć napisać, że początkowo sylwester był wspaniały. Dlaczego? Beata + paznokcie + plotki = udana zabawa ^^ Szkoda tylko, że musieli sobie iść =( No a później to już wiecie :P

Co teraz? Mróz, śnieg i… szkola O.o (nie!!) Aż mi się nie chce myśleć. I tak oto postanowiłam. Dzisiaj zero myślenia o szkole… Ale z drugiej strony koniec przerwy i trzeba się wziąść ostro do pracy… Niedługo drugie półrocze, egzamin i… LATO^^ To sie nazywa  optymizm. Lece, trzeba jakoś wykorzystać to słoneczne zimowe popołudnie :*

madzia

New year…?!

To ma niby być miły dzień nowego roku…? Mówią, że jaki sylwester/nowy rok taki cały rok… No to powiem tyle, że strzeżcie się, bo będę miała niemiły rok. Bardzo… W dodatku szary i ponury, czyli taki, który wpędza mnie w smutną mine. Więcej nie będę dzisiaj pisać, bo szkoda klawiatury.

…sylwester…

“oo sylwester…” wstałam ze skwaszoną miną, bo nie lubie sylwestra. Jedyny dzień kiedy na prawdę chce iść spać wcześniej i nie czekać tylko, żeby zobaczyć fajerwerki :| I tak samo będzie w tym roku. Filmy, jedzenie i fajerwerki. Koniec. Normalnie jakbym nie miała czegoś ciekawszego do roboty (…chociaż nie mam…) Tylko poprzeni rok pod względem sylwestra był lepszy… Było przynajmniej do kogoś buzie otworzyć i to ile buź ^^ Dobra, nie filozuj Madzia…

Szczęśliwego…

Madzia.

Happy? Happy?! aa!

Zaniedbałam wpisy. No ale cóż… święta. Nudne, bo nudne, ale jakoś się przeżyje. Do tego katar >.< Jak była szkoła to zdrowa, jak troche wolnego to od razu musze być przeziębiona. eh…  Jedyna rzecz w te święta, która mnie interesuje to grafika. Moge spokojnie usiąść do komputera i coś wybazgrać ;) Do tego udział na forum :P

Wesołych świąt! (chociaż chyba już za późno…)

Madzia

Xmas Xmas!!

Właśnie minął mi drugi dzień “prawie wolnego” (bo oczywiście w sobote rysunek, w poniedziałek jeszcze dodatkowy angielski – dobrze, że spędzony przy pizzy i filmie ^^) i jak dobrze, że wreszczcie można odpocząć. Chociaż nie bardzo przed świętami się to niektórym udaje… no ale cóż. Może wreszcie uda mi się przeczytać i oddać jeszcze przed nowym rokiem książki, które stoją i patrzą na mnie wściekłym wzrokiem z półki… Tak, dostaniecie niedługo z powrotem swoje książki ^^ (taki mini prezencik na święta xD) No i pełen luz przed świętami, zamierzam świętować, a nie…

Dobra, dość tego gadulstwa. Teraz zamierzam znaleźć jakiś sensowny obrazek i zrobić sobie porządny zestaw na forum, a co! No i może się jakiś tutorial wykombinuje jako prezent na święta na forum ;)

Wesiolutkich świąt (jeszcze będą życzenia…)

Madzia ;)

X-mas Eve

Tyle krzyku na temat wigilii klasowej, tyle zakupów,  a tu przyszliśmy, dostaliśmy prezenty i poszliśmy do domu. O.o chyba coś tu jest nie tak… Zawsze wigilia kojarzy się z czymś… hm… Z czymś fajnym. Siedzimy sobie, gadamy (nikt nas nie popędza), a tu kicha… Podpisuje się jeszcze raz obiema rękami pod poprzednim postem.

No ale dobrze, że chociaż niektórzy są szczęśliwi.

Z jednej strony chcę, żeby przerwa trwała wiecznie, z drugiej, zebyśmy święta mieli juz za sobą… eh… nie dogodzi sie ^^

Pozdrowienia

Madzia

…we wish you a Marry Christmas, we wish you a Marry Christmas, and a Happy New Year.

Rozśpiewana po lekcji angielskiego :P Chociaż ostatnio nie czuje świąt. Te wszystkie przygotowania, stres, nerwy, żeby w wigilie usiąść, połamać się opłatkiem, zjeść kolacje i posiedzieć z rodziną. Dla jednych męczarnia, dla innych “magia świąt”. A ja? A ja po środeczku. To znaczy, że dobrze posiedzieć z rodzinką, połamać się opłatkiem… Ale z drugiej strony od dwóch lat siadam do tej kolacji z jakimś smutkiem… Czemu? Gdybym ja to wiedziała…

Tymbardziej nie lubie wigili klasowych. Nie dość, że zawsze popędza czas, to jeszcze ten hałas. Aż mi się nie chce myśleć.

Mam nadzieje, że te święta będą inne niż zwykle. Co prawda nie wiem dlaczego miałoby tak być, ale niech tak będzie. Może poprawi mi się humor. Ale zważywszy, że przede mną całe dwa tygodnie wolnego już maluje mi się uśmiechnięta minka na twarzy ;] W szczególności jeżeli pomyślę sobie o III miejscu w konkusie na ozdobę świąteczną i IV miejsce w konkursie matematycznym. I chociaż nikt nie dostał się do następnego etapu mam przynajmniej satysfakcje, że na 18 osób z mojej szkoły, nie jestem taka najgorsza z matematyki ^^ No i malutki, acz ważny szczegół: chłopak, który zawsze wygrywał wszelakie konkursy jest za mną. ZA MNĄ! Haha! Przepraszam, zawsze chciałam to powiedzieć.

Jakiś dobry humor mi się udziela. Chyba aż “za” dobry ^^

Pozdrowienia i do napisania

Madzia ;*

Physics

Ręce opadają. Żeby pisać rozprawkę przez 3 godziny, to już chyba lekka przesada nie? Ale skończyłam. Koniec z tym głupim tematem “Zdobywcy wszechświata, czy galaktyczni neaderlandczycy”. No normalnie można się wkurzyć. Ale dobra, koniec, nie wracam do tego! Miał być taki śliczny weekend, tylko ja i książka i podusie. A tu co? Rozprawka, ozdoby do sali, no i oczywiście nie zrobiony plakat, który przez następne kilka dni będzie się na mnie złośliwie patrzył z pułki. A teraz jeszcze by powtórzyć fizykę i słówka z angielskiego. Chociaż ten materiał z fizyki powtarzałam sobie dokładnie na konkurs, w dodatku jeszcze tłumaczyłam go w czwartek A, więc czuje się “naumiana”, ale powtórzyć wzorów nie zaszkodzi (bo zadanka wszystkie zrobione, chyba, że ktoś jeszcze ma jakieś z ruchu prostoliniowego, przyspieszonego i opóźnionego do zrobienia, to chętnie sobie powtórze). Nie odpuszcze. 5- przynajmniej musze mieć z tej klasówki, chociaż i tak na półrocze będzie 4 (jak dobrze pójdzie). Stwierdziłam wczoraj, że po konkursie fizycznym odróżniam łatwe od trudnego. Przedtem klasówki z fizyki wydawały mi się zabójczo trudne. Teraz? Podchodzę do klasówek z fizyki z poczuciem, że są proste. Chyba tego potrzebowałam.

Ja tu gadu, gadu o szkole, a tam książka i podusie czekają^^

Pozdrowienia

Madzia :*

Goose up…

Weźcie się ode mnie odczepcie, najlepiej mnie poweście… Mam taki humor, że nic mi go nie poprawi. Spartolone dwa konkursy i złe samopoczucie. Jedyne co bym teraz zrobiła to… pić grzańca (spokojnie, pisze na opakowaniu, że tylko niewielka ilość wina czy czegos tam – może z 1% w całej herbacie) i utopić się w roskoszy jakieś ciekawej książki. A tu trzeba dekoracje do sali zrobić, namalować plakat dla pana od historii (swoją drogą: czemu ja mu powiedziałam, że lubie rysować?!), zrobić anioła z masy solnej, pójść jutro na plastyke, nauczyć się na fizyke i chemie (to drugie to już nie problem…). A to wszystko zrobić najlepiej w przeciągu dwóch do trzech dni (czyt. w trybie przyspieszonym). I znowu wszystko powiązane ze szkołą. Zabijcie mnie.

Magda

Weekend

Wreszcie weekend!

Nie ma to jak mieć na sobie czapkę mikołajkę, która zwalnia od pytania i dodatkowo wylosowany szczęśliwy numerek. Zabezpieczona na “pytanie”.

Dzisiaj M mnie załamał… Wczoraj tak mnie jakoś wzięło na pisanie wierszy, ale nie takich oklepanych z rymami. Tylko takich od siebie, z moimi przemyśleniami. Pomyślałam, że mogę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i napisać wiersz dla siebie, aczkolwiek na temat związany z konkursem. “Marzenia”. Dzisiaj dałam mu to żeby przeczytał. A on mi mówi, że za mało metafor. Wiem, że mało! Ale ja nie umiem używać metafor.

Dodał jeszcze, że fajny byłby esej na podstawie tego wiersza. Ale ja nie umiem pisać esei! To on jest mistrzem. Ale chyba napisze, bo mnie korci^^ Nie dla konkursu, tylko dla samego pisania w pisaniu. Dla sztuki^^

Mam dość już. spotkania w kościele trzy pod rząd. I to jeszcze w piątek i sobote <grrr> To sobote mam już z głowy… Rysunek… Spotkanie… A może by tak odpocząć wreszcie? Poza tym, jak to tak? W mikołajki?!

PS. Dzięki Beatka za komentarz, jak będę mogła to skorzystam ;)

Pozdrowienia

Madzia

aa !!

Pełna panika! Nie mogłam pisać postów od wczoraj. To jest straszna świadomość. Chyba uzależniłam się od mojego bloga O.o

Na szczęście coś mu sie odmieniło dzisiaj i mogę pisać! Jaka ulga…

Ta… Tylko co ja mam pisać?

Dzisiaj zakrętka (tym razem nie kapselek O.o) od tymbarka powiedziała wszystko… “Trzeba się wyluzować”… Padłam. Jakby nakrętka była stworzona dla mnie >.<
PS. Kto mi się pomoże uczyć do konkursu z matmy i fizyki? Potrzebuje kogoś kompetentnego :D

Pozdrowienia ;)

Madzia

Politowanie?

Świat się nade mną zlitował ?! Właśnie się dowiedziałam, że nie mam angielskiego ( pozdrawiam chorą panią :* ) w dodatku jutro mam dwie normalne lekcje, dwa zastępstwa i z dwóch następnych lekcji jestem zwolniona. Wreszcie mam czas na zgranie K muzyki i na nauczenie się historii (co i tak będzie zrobione na odwal się bo mi sie nie chce). Dodatowo ksiądz mi zaliczył egzamin do bierzmowania chociaż nic nie umiałam prawie xD hah !

“Świat jest piękniejszy właśnie dlatego, że jest tajemnicą.”

I never put off till tomorrow, what I can possibly put do the day after.

Competition

My to mamy szczęście z tą fizyką, znowu nie było klasówki. Wcześniej dlatego, że nas nie było, a teraz pani nie ma… Ale to może znak, żebyśmy się lepiej nauczyli? Taaa… I znowu problem z naszą pracą – mamy dopisać pare informacji do strony tytułowej… Czy nigdy nie będzie tak, że coś zrobimy i to będzie idealne, bez żadnych poprawek?! Grr…

Poza tym nawet nieźle, tylko ostatnio coś za bardzo zmęczona jestem… Ja chce już przerwe!

Wytypowal mnie [a raczej sama chciałam i się zgodzili] żebym była jako jury w konkursie na najładniejszą świąteczno zimową ozdobę sali w naszej szkole :D Sie będzie działo… Szkoda tylko, że ja z tych wszystkich osób mam najgorszy gust dekoracyjny… No ale trudno.

No i oczywiście nie dostałam się do następnego etapu konkursu wojewódzkiego z j.angielskiego, ale to akurat było oczywiste ;D

Madzia

Fizyka…

Szkoła doprowadza do szału. W szczególności wtedy gdy masz wiele spraw na głowie, a twoja – jak uwazales – genialna praca konkursowa jest do poprawki, a masz na to mało czasu… Eh… Dobrze przynajmniej, że ktoś mnie docenił i że wszystki podoba się grafika.

Tylko 5- podbudowała mnie dzisiaj… Z czego? Fizyka! Do tej pory nie mogę się otrząsnąć. To nie możliwe, pani się musiała pomylić. Nie chce tego widzieć w dzienniku, chce to usłyszeć z pani ust.

Podbudowała mnie, w szczególności jeżeli zapisałam się na konkurs wojewódzki z fizyki (który jest niebawem) a ja nie wierzyłam w siebie…

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! <on wie o co chodzi…>

Pozdrowionka

Madzia

Fast, fast!!

Wiem, że nie pisałam już od pamiętnych czasów… Ale kiedy mam na to znaleźć czas skoro ostatnio moje życie to jedna wielka gonitwa… Tu jeden konkurs, tam dugi, tu klasówka, tu kartkówki. I tak właśnie skończyłam parogodzinną (no dobra, z 2,5h było) posiadówę przy komputerze, spędzoną przy robieniu dosłownie całej grafiki na projekt z historii, który mamy oddać… hm… JUŻ?! eh… A teraz marzę już tylko o ciepłej kołderce i kubku smacznego picia… Ale przede mną jeszcze nauka wosu… Damy rade. Najważniejsze, że już się uporałam z tym projektem. Ale i tak zaraz się coś nowego znajdzie :D Dobrze, że grafike robie jeszcze z jaką taką przyjemnością.

Do napisania

Madzia

Sens…

Ale dawno nie pisałam. Ale właściwie to co mam pisać? Że musimy się sprężyć z naszą pracą z historii, że mam w następnym tygodniu mnóstwo klasówek, opisywać klasówkę z polskiego (która na początku wydawała sie strasznie trudna), że muszę sobię wymyślić na jutro na plastykę jakiś wzór witrażu, że w teatrze było fajnie… Eh… Czy to co pisze ma sens wogóle?

“Czy skończyłem jakąś szkołę, pyta pan? To zależy, co pan rozumie przez szkołę. Według mnie skończyłem niejedną, choć nie mam żadnych świadectw. Bo też żeby coś umieć, czy musi się latami siedzieć w ławce? Wystarczy, że chce się umieć.”

Wiesław Myśliwski

Magda…

Theatre

Jak to nie dobrze nie mieć neta… Nawet przez kilka małych dni..

Mądra Madzia załatwiła, żeby nie iść jutro do szkoły. Za to ide na superrr spektalk to teatru^^

Teraz się spiesze na ang, później wszystko wyjaśnie :P

Polish…

Jak na to co nie umiałam na dzisiaj polskiego, to i tak ta 4 jest super ^^ Czemu wszsycy zgłosili np a ja nie?! Jeszcze jak głupia się zgłosiłam, jak zapytała pani kto nie zgłosił… A na pewno ktoś inny by się znalazł… Gdyby jeszcze pani pytała o treść “Pana Tadeusza”… A tu o Mickiewicza… Jeszcze dużo historycznych faktów… A ja historii nie lubie! grrr… Ale się ciesze ;)

No i jak na to co sie staraliśmy wczoraj z tym projektem, to 5 według mnie za mało… Ale skąd mieliśmy wiedzieć, że to trzeba przedstawić ^^ No i było nas stanowczo za dużo w tej grupie :P

Może dzisiaj wreszcie uda nam się obejrzeć tego “Tadeusza” :P

Pozdrowienia

Madzia

Trip…

Wycieczka do Parku wzniesień Łódzkich zaliczona… Czy było wspaniale, nie powiedziałabym. Tylko towarzystwo spoko ;) Czemu zawsze pod koniec włącza mi się jakiś czujnik dobrego humoru? Nie ma to jak rzucanie balonem w autokarze, a później oskarżanie mnie, że balon spadł >.< No cóż…

I może wreszcie udadzą nam się odwiedziny MK ^^

Jakiś taki imprezowy humor? Nie wiem… Ale chętnie bym poszła na coś fajnego do kina :D

Pozdrowionka

Madzia ;)

Wonk… Stiff…

Właśnie dowiedziałam się, że jestem kompletną sztywniarą. W dodatku gdyby nie ja, cała klasa na biologii ległaby od wzroku mówiącego “nie pamiętaliście” naszej pani… Ale po co ja ratuje skórę innym? I po co wogóle skupiam się, żeby pomagać innym, skoro sama jestem do bani? Jedyny podziw dla mnie w mojej klasie wzbudziło przeczytanie “Pana Tadeusza” w 2 dni. Ale oczywiście słyszałam komentarze typu “kujonka”…

Spartaczyłam trochę klasówkę z geografii, jedno zadanie skopane (za dwa punkty) i jeden podpunkt… Ale 4 miejmy nadzieje będzie i z tego się cieszę ;) I mimo danej róży dla pani (nie tej samej co wyżej) klasówka się odbyła :/

Jutro wycieczka. Normalny człowiek cieszyłby się, że jedzie na wycieczkę. Ja…? Coprawda cieszę się, że nie będzie lekcji, ale żebym się “radowała” z samej wycieczki? Na co tu liczyć… To jest szkolna wycieczka, jak zwykle będą karty pracy (w dodatku na ocenę). A więc pytanie: Czy ja jestem normalna?!

Modlę się o jeden dzień w roku, gdzie dzień przed klasówką, będę mogła normalnie (wcześnie) pójść spać, nie myśląc, że jestem niedouczona.

50/50 punktów z egzaminu z j.angielskiego to powód żeby postawić 6 z przedmiotu… Szczerze? Coś mi się nie wierzy, że zasługuje…

Lista TODO:

  • wysłać ponownie prace do K
  • pamiętać, że o 7:45 zbiórka jutro przed szkołą…
  • pamiętać, że później mam pójść do MK z K.

Kto mnie udusi?

Pozdrowienia

Nadal czekam na komentarze… :(

Madzia

The end

Do tej pory nie wierze, że mi się to udało… W niecałe 2 dni przeczytać całego “Pana Tadeusza” to już niezły wyczyn. A ja się bałam, że nie starczy mi czasu na geografie, a tu prosze ;) całe popołudnie przede mną. Tylko ja i komputer (jak na razie). Przynajmniej mogę się nacieszyć moim blogiem ^^

Teraz spokojnie, bez pośpiechu musze wszystko ogarnąć…

Co do zrobienia?

  • napisać pracę i wysłać ją do K
  • nauczyć się na jutro geografii
  • wysłać skan do K
  • zrobić jakieś lekcje może na jutro…
  • obijać się!

Czemu żadnych komentarzy?

Pozdrowionka

Madzia

Dzień wolny… Kujonka?

Jak widzicie zmiana wyglądu bloga… Na lepsze według mnie… Bardziej elegancki, szykowny. Chociaż ten pomarańcz po bokach nadaje troszeczke radości. Takiego czegoś szukałam.

A to wszystko dla poprawienia humoru. A raczej uspokojenia się.

Dzisiejszy dzień zmarnowany, mówiłam że K przyjdzie, że mamy pójść do MK… No i nici. Okazało się, że MK może tylko o 18, kiedy K ma angielski. A sama pójść nie zamierzam. “Pan Tadeusz” się gdzieś schował, nie wiadomo gdzie go szukać dlatego K też nie przyjdzie. Wszyscy się ode mnie zwyczajnie odwrócili…

A ja w wolny dzień musze “na gwałt” czytać lekture… przeczytałam dzisiaj około 70 stron, a zamierzam jeszcze raz tyle (o ile się to uda…) Chce jak najszybciej to przeczytać, bo musze mieć jeszcze czas na naukę geografii…

Wiem… Już wiele osób mówiło mi, że na tym blogu pisze tylko i wyłącznie o nauce, o szkole itp. -jakbym była kujonką. Otóż tak się składa, że nic aż nadto ciekawego w moim życiu się nie dzieje, o czym mogłabym napisać tutaj.

Chciałabym, żeby działo się w moim życiu coś więcej. Aczkolwiek po części jestem z siebie dumna, że tak się uczę. Ale wypraszam sobie komentarze typu “kujonka”.

Komentujcie zmianę wyglądu ;)

Pozdrawiam…

Madzia

:D … :( :<

Tak, na początku dobry humor, który udzielał mi się jeszcze po wczorajszym dniu w gronie ja, Beatka & BSh… Ale co później? A raczej przed chwileczką… Szukałam filmu “Pan Tadeusz” , ponieważ zaprosiłam K na “seans” filmowy (było nie było, to film) ale oczywiście co? Jak się czegoś szuka to jak na złość. Nigdzie nie ma! NIGDZIE ! Grrr… I jeszcze w dodatku nie wiem dokładnie o której ona przychodzi i na którą mamy być u MK… Zła jestem jak nigdy dotąd… Wściekła !

Happy Happy !!

Co do ostatniego postu… Chyba już wcześniej zrozumiałam, że trzeba wziąść się do roboty. Pisałam niedawno, że jeden dzień miałam strasznie zakrecony, bo miałam angielski dodatkowy, musiałam zdać egzamin w kościele (patrzcie kilka postów pod tym) i musiałam nauczyć się na biologie. I pisałam, że jak mi K przysłała SMS’a że jest chora i nie przyjdzie to wzięłam się spowrotem za naukę. I dzięki K że mi przysłałaś tą wiadomość. Inaczej poszłabym na tą klasówkę z przekonaniem, że średnio umiem, ale mogę liczyć na Ciebie… A tak douczyłam się i co? Z takiej podobno “strasznie trudnej klasówki” dostałam 5+ ! Hah! Nie wierze do dzisiaj. I domyślam się, że do 6 brakowało mi pół punkta (miałam 51,5/52). Ale ja sie strasznie (żeby nie powiedzieć że cholerniutko) ciesze z 5+, nawet gdybym dostała 5- to bym skakała z radości, bo przecież: “Miała być trudna…”.

I jeszcze 50 / 50 punktów z egzaminu próbnego z j. angielskiego. Max ilość punktów! Yeahoo!! Zapowiada się dobrze, jeszcze tylko wziąć się do roboty z innymi przedmiotami i przygotować się dobrze do konkursów i drzwi otwarte do liceum!! Hah :D No i jeszcze musze podnosić niektórych na duchu i tłumaczyć im przedmioty :P Dobrze jest! Trzeba się uśmiechnąć :)

I jeszcze jutro dwie super osóbki do nas mam nadzieje przyjdą :D Pełne szczęście (gdyby nie “Pan Tadeusz” do przeczytania na środę xD)

Uśmiechu życzę :*

Madzia

III klasa…

Ostatnio chyba zrozumiałam, że jestem w III klasie… To znaczy zaczęłam szanować własną pracę (czyt. nie dajesz spisywać prac domowych ludziom, którzy na prawdę tego nie potrzebują, czyli że nie są leniwi > ze nie chciało im się czegoś zrobić w domu i idą na łatwiznę). No i nowe stare znajomości wracają (pozdrawiam AG), znaczy niektóre osoby poprostu stały się fajne, durgie mniej. Trzeba tylko szeroko otworzyć oczy i patrzeć nimi na świat. Byle dobrze!

Pozdrowionka
Madzia ;]

Sleep…

Dzisiaj jakiś dziwny dzień się zdaje… Wssyscy się tak źle czują? Ja czuje się tak jakbym zaraz miała zachorować… Ale z drugiej strony jestem uparta i chce coś robić… Tylko co?! Musze zacząć czytać “Pana Tadeusza” bo coś mi się zdaje, że do dnia 12 listopada nie zdąże za nic… A może to od tego mnie tak głowa boli… Wczoraj wyjątkowo wcześnie poszłam się myć, więc postanowiłam złapać za “Pana T…” i po kilku kartkach zaczęło mi się chcieć spać… No więc odłożyłam książkę i za nic nie mogłam się ułożyć… A dzisiaj jeszcze kiepski nastrój… Spalcie mnie i nie przypominajcie o moim istnieniu. Dziekuję.

Madzia

Lazy…

Co tu pisać… Kompletna nuda… Ale czasami marze o takich chwilach, bo z dnia na dzień mam coraz to więcej roboty. Jedyny dzień odpoczynku to piątek popołudniu. Potem obiecuje sobie, że w sobotę wszystko zrobie, ale jak zwykle to mi nie wychodzi bo zwyczajny ze mnie leń… Nadchodzi wieczór więc TV, no a później niedziela… Kościół, posiłki i… Kto by robił lekcje w niedziele? I jak zawsze wszystko na ostatnią chwilę… Może się to zmienić? Jedynie kilka dni w roku gdzie jestem zorganizowana i wszystko mam zrobione już w piątek… Ale to tylko wtedy gdy weekend mam na prawde baaardzo zajęty. Tak to już jest… Ale powiem jedno: Lenistwo nie popłaca < sprawdzone.

Wczoraj próbowałam coś rysować, malować, ale mi nie wyszło i po 3 obrazkach postaci (w tym dwa na prawde nie udane, a 3 jak już udany to zyskał miano brzydkiego przez kogoś…) I tyle…

Zrezygnowana, niezdolna do oddychania i dalszego życia

Madzia

Biology

Przeżyłam chemie i biologie i wczorajszy dzień, który był chyba najgorszym dniem stulecia…

Nie dość, że musiałam zdać egzamin w kościele (wkońcu do bierzmowania muszę przystąpić), to jeszcze angielski dodatkowy i biologia, której nic a nic nie umiałam.

I ide do kościoła z M. ponad pół godziny szukaliśmy z nim jakiejś żywej istoty, jakiegoś księdza. Wkońcu dzwonimy domofonem do jednego z księży, który mówi, że tamten ksiądz u którego musimy to zdać będzie “dostępny” dopiero o 15:30… Była 14:20… No więc co? Wściekła wracam do domu, bez obiadu, jedynie jogurt przekąsiłam i znowudo kościoła. Tym razem ksiądz był. I załatwiliśmy, zdałam, odnotował, hura! Wracam do domu, jem w pośpiechu obiad, przeczytałam dosłownie 2 tematy biologii, patrze – musze iść na angielski. A więc spakowałam się i poszłam. W niezbyt entuzjastycznym humorze (ciągle musze się spieszyć) wracam do domu, jem kolacje i biore się za biologie, czytam… Ej… Ta klasówka miała być trudna, a ja z tego tematu wszytsko rozumiem. Czyżby z tego pośpiechu w mózgu mi się rozjaśniło. Chyba tak, bo o godzinie 24:00 olśniło mnie w czym mogłam zrobić błąd w matematyce, którą próbowałam zrobić przed drugim wyjściem do kościoła. Tak! Udało mi się, odnalazłam błąd i rozwiązałam to. Ale wrócę do biologii… Już zgasiłam światło, przymknęłam oko i około 23:30 słyszę jak moja komórka się odzywa… SMS… No więc wstaje, patrze: to K. jest chora i jutro jej nie będzie. Super… Nie chce mi się spać… Zapalam światło, biorę podręcznik od biologii i czytam powtórnie. Około godziny 1:00 zawitał do mnie BSh, z pytaniem czy nie zgasić mi światła, odparłam, że zaraz kończe. I tak było. Dokończyłam i zgasiłam światło. Ale zasnęłam wkońcu  przekonaniem, że coś umiem :D Co prawda rano wstałam troche przymulona, ale jak na taki dzień czuje się całkiem, całkiem…

Dzisiaj odprężenie, jutro tylko klasówka (kartkówka całogodzinna?) z matmy, a dzisiaj angielski >.<

Pozdrawiam tych, którzy siedzą po nocy, żeby coś zakuć :P

Madzia ;]

Happy day ^^

Dzisiaj jakiś taki dobry dzień. A jak się dowiedziałam o 3 piątkach z polskiego to szczena opadła. Jedna z rozprawki, druga z drugiej rozprawki, a trzecia? nie… nie z trzeciej rozprawki… z ładnego zeszytu, lub inaczej ze szczegółowego prowadzenia notatek, lub z pisania wszystkiego na lekcji :D hah… “Bardzo ładnie prowadzony zeszyt” <jupi>

No i jeszcze piąteczka z matematyki.

Te oceny sprawiły, że kompletnie zapomniałam o sytuacji na angielskim kiedy pani zabrała mi zeszyt z notatek z angielskiej wersji Piotrusia Pana >.< Przepraszam wszystkich miłośników, ale ja tej bajki do końca nie obejrzałam nawet po polsku! Będzie jak będzie… Złej oceny pani nie wpisze (przynajmniej tak pani mówiła)…

Ostatnio mam faze na krótkie notatki na blogu, więc do napisania kolejnym razem ;)

Pozdrowienia

Lena, Madzia czy kto jak tam chce ;)

History

Klasówka napisana… Nie było najgorzej, acz mogłoby być lepiej.

Dzisiaj właściwie caly dzień “hsitoryczny” bo po historii poszliśmy do MOKu na promocję książki Kiędza Tadeusza Isakowicza Zalewskiego. Ciągle o historii… Ale przeżyłam tą dawkę :] Jeszcze nie jest aż tak śmiertelna…

Zaraz na angielski, potem przeczytać WOS…

Może dzisiaj się wkońcu wyśpie <marzyciel>

Pozdrowienia

Lena ;)

English Exam

No i próbny egzamin z języka angielskiego napisany! Myślałam, że będzie gorzej (jak zawsze boidudek), no ale poczekajmy do wyników ;]

PS. Z klasówki do której tak świetnie się przygotowywałam i byłam nazywana “kujonem” dostałam 3, 4, 5.

I tak zawsze jest tak, że Ci którzy uczą się na każdą klasówkę dokładniuśko wypadają na egzaminach gorzej od tych, którzy są uważani za “mniej kompetentnych”

Oceny nie interpretują naszej inteligencji, nie obrazują naszego umysłu…

Ide się uczyć historii, bo akurat z tego przedmiotu na egzaminie nie da się wymyśleć :D No i jutro po klasówce do MOKu… ah… Ja chce wakacje!!

Pozdro ;*

Lena  (to nie inna osoba, to ja pod innym imieniem, przyzwyczajcie się)

Tak! Spełni się moje marzenie o podobraziu i farbach olejnych! Pan kazał mi za tydzień przynieść podobrazie <jupi!> Szkoda tylko, że jak zwykle będziemy malowali martwą naturę :( No i będę kończyć rysunek pastelami… Czego na prawdę nie znoszę robić :/ Heh ;)

Dzisiaj tak króciótko, a co :D

Pozdr ;)

Madzia, inaczej Lena (od magdaLENA i od bohaterki książki)

Competition…

Coś mi się zdaje, że ten rok będzie pracowity… Jestem zapisana chyba na wszelkie możliwe konkursy (na połowe z nich nie przypuszczałabym, że pójdę). A mianowicie:

* Fizyka – to już wiecie, zapisana przez K. Eliminacje szkolne – nauczyć się materiału z trzech lat gimnazjum

* Matematyka – zapisana przez samą siebie, uczestniczyć w kółku

* Angielski – wczoraj się dowiedziałam, że zapisała mnie pani (ale ja nie umiem angielskiego!)

* (biologia) – jeszcze się zastanawiam

* Historia – projekt…

Oprócz tego  sekcja plastyczna :D

Pewnie czegoś zapomniałam >.< Coś mi mało wyszło tego wszystkiego :D

Wczoraj również dowiedziałam się, że w ten wtorek mamy próbny egzamin z j. angielskiego! “no chyba żart…” Przecież ja nie umiem angielskiego… No dobra… Dostałam wczoraj 6 z dialogu z K. ale tylko dlatego, że pracowałyśmy wspólnie i wyszedł nam całkiem nieżly dialożek :D

Okazało się również, że na balu gimnazjalnym to nasza klasa pod kierunkiem pani od polskiego będziemy tworzyć kabaret >.< Ciekawe co wymyślą, bo nasza cała klasa chociażby na lekcjach to jeden wielki kabaret jak dla mnie :D

Co ponad to? Zaczęłam od tamtej soboty powtórnie chodzić na plastykę ;) Było całkiem całkiem… Ja chce podobrazie :D I tak najśmieszniejszy jest siedmiolatek który pierwszy raz był na zajęciach… Zajmował nas jakimiś tekścikami głupimi, z których wszyscy się śmiali. I rysował obraz w 5 minut xD My dopiero zaczynamy, a on już krzyczy: ” SKOŃCZYŁEM ! ” O_o Faaajnie… Eh… Mimo iż czasami na prawdę nie chce mi się wstawać na ten rysunek w soboty to jest tam na prawdę fajnie ;) Polecam :P No i pamiętam o zamówionym obrazie Beatka :D Pamiętam… :P

Pozdrowienia ;)

Madzia :*

Siblings…

Co do poprzedniego tematu zapomniałam Wam dodać, że na religię (patrz post 2x pod tym) nauczyłam się równie znakomicie i napisałam wszystko ^^ (K. była wielce zdumiona, na co ja odpowiedziałam, że mogę zostać zakonnicą O.o) tylko czekać jak pan katecheta wyłapie wszystkie błędy xD Dzisiaj od rana stres. Nie dość, że uczyłam się historii (nie potrzebnie, bo i tak nic nie było) to jak tylko weszłam do szatni przypomniałam sobie o plakacie (jestem w sekcji plastycznej xD) na Dzień Nauczyciela. Więc “obgryzam pazurki” (nie dosłownie) i kombinuje co tu zrobić. 10 minut do lekcji – nie zdąże! Kurcze… Będę się musiała wrócić po szkole. I wszystko zmierzało do tego gdy na historii wpadłam nagle (eureka!) na genialny pomysł, że przecież mogę poprosić o przyniesienie plakatu swojego brata. Więc pisze mu sms’a z błagalną miną na buzi i w myślach powtarzam: żeby się zgodził, żeby się zgodził… Wysłałam. Po chwili przychodzi sms: O.K. uff… Kamień z serca. Tylko jedna lekcja i mam mój projekt. Wchodzę do pokoju nauczycielskiego i wieszam go na tablicy <hura!> Dzięki Bartek :* Co ja bym bez Ciebie zrobiła. Uratowałeś mi życie ;) Dla tych którzy tak nie uważają: Dobrze mieć starsze rodzeństwo ;)

Pozdrowienia dla wszystkich, którzy mają rodzeństwo ;)

Madzia :*

Network

Jak dobrze mieć internet! Ah, normalnie jakbyś oddychał(a) świeżym powietrzem ;) Wprost cudownie. A nie mieć internetu to tak jak ryba bez wody… Od niedzieli do dzisiaj musiałam wszystkie prace domowe odrabiać z encyklopedii! That’s horrible… Wiem, że z moim angielskim nie jest perfecto, ale nie zwracajcie na to uwagi ;)

W wielkim skrócie co się działo od niedzieli? Ojej, żebym to ja pamiętała dokładnie^^ Jak się takich rzeczy codziennie nie uzupełnia to się nie pamięta. Dzisiaj wreszcie napisaliśmy kartkówkę z fizyki, przekładaną od tygodnia z lekcji na lekcję. Poszło mi znakomicie, mam nadzieje, że niczego nie pokręciłam :D Ale następna kartkówka już za tydzień xD Powtórzenie z ruchu prostoliniowego z pierwszej klasy. Raczej “spoko”… Oprócz tego jutro mam 4 lekcje (nie ma pierwszej i ostatniej lekcji), ale i tak muszę się nauczyć Historii i Geografii… Nie poprawiłam kartkówki z historii ale mi całkowicie wystarczy 4 xD Z Geografii napisałam na 3+ i K namawia mnie, żebym pisała poprawę… Ale przecież wiadomo, że ja wprost nie umiem pisać popraw! I na pewno mi się nie uda poprawić. Zawsze albo nie oddaje kartki, albo po prostu dostaje gorszą ocene (częściej to pierwsze^^). Coś jeszcze…? A, już wiem. K zapisała mnie na wojewódzki konkurs fizyczny (aaaa!), najpierw eliminacje w szkole i materiał z trzech lat z gimnazjum do nauczenia. Prawdę powiedziawszy to przyda mi się ta powtórka do egzaminu^^ Szkoda tylko, że będę się musiała uczyć sama :/ Jak coś to mogę się Was pytać o wytłumaczenie (mówię tu do Beatki i Bartka) ??

Do konkursu wojewódzkiego z matematyki zapisałam się sama. Nie wiem co mnie napadło O.o

Zapomniałam jeszcze napisać, że z angielskiego z tych nieszczęsnych cech charakteru dostałam całe, okrąglutkie 5!!

Ojej dużo by pisać. Najważniejsze rzeczy chyba Wam napisałam.

Jeszcze tu wrócę!! ;)

stubborn, moody & punctual

No i kartkówki z Fizyki nie było. Niepotrzebnie się kułam… A może i potrzebnie? Wkońcu kartkówka jest w poniedziałek, a ja wkońcu to zrozumiałam i umiem! Tylko powtórzę i nauczę się o transformatorze. I jest git :D

W poniedziałek nie tylko kartkówka z fizyki… Będzie również z angielskiego z cech charakteru. Na tą okazję (xD) nauczę się chyba więcej cech, wkońcu nigdy mi to nie ucieknie, a może się przydać ;] Poza tym nigdy nie wiadomo co będzie na kartkówce… Mam pytanie: Czy ktoś wie kiedy będzie klasówka z religii?! Tak, owszem, zamierzam się uczyć, a co! Od tego tygodnia musze zacząć stosować zasadę, żeby nie odkładać wszystkiego na później. Musze!

English…

Wczoraj miałam pierwszy w tym roku szkolnym angielski… Gdy tak stałam i czekałam na lekcje podjechał samochód. Wysiadł z niego facet (lol, fajnie to opisuje^^) i taka myśl: ” kurcze… skądś tego kolesia znam”, odwracam się do Moniki i mówimy razem: Czy to….? Koniec. Podszedł przywitał się. Tak, okazało się, że to ten sam facet, który uczył mnie w tej samej szkole języków obcych angielskiego 5 lat temu. PIĘĆ! Szczena mi opadła… Ale ponieważ mamy w tym roku egzamin z angielskiego postanowiliśmy zmienić nauczyciela (nie pytać dlaczego… nie mówie, że źle uczył) na panią którą poprostu uwielbiam i która mnie osobiście potrafi nauczyć. No więc sprawa miała wyglądać tak, że dowiemy się o zmianie za tydzień. Ale wracam dzisiaj do domu, dzwoni telefon. Odbieram. I aż skaczę z radości gdy słyszę w słuchawce, że zajęcia przesunięte z 18:00 na 19:00 z panią Anią. Normalnie szczena opadła i skaczę z radości… Wreszcie jest tak jak MY chcemy^^ O matko… Nie mogę się powstzymać od radości… No i nie mogę się doczekać angielskiego^^. Ale najpierw lekcje… I nauka fizyki >.< Któżby pomyślał, że po jednej lekcji fizyki (na której była kartkówka) będzie następna… Z indukcji, czy czegoś tam :D Ide się zakuwać (kujonek^^ jak to niektórzy mówią).

Pełna radości, przesyłam pozdrowienia :D

Madzia :*

Pilgrimage…

Właśnie wróciłam od K… No cóż, ostatnio jakoś bardzo często u niej bywam. Urodziny, teraz spotkanie “ot tak”. Ale przedtem uroczystość szkolna. Kościół pw. Św. Mateusza, potem szkoła. W kościele miało być poważnie. I byłoby gdyby nie wpadki naszego pana od religi ^^ Drogę do kościoła pokonywaliśmy na pieszo (trudno się dziwić, bo cała szkoła szła^^). Ale jak było śmiesznie jak jakiś samochód nas przepuszczał przez pasy. Musiało to wyglądać w ten sposób… “A… przepuszcze grupkę osób” A tam małe conajmniej 500 osób xD Jeden facet trąbił… W sumie to się nie dziwie, jakby ktoś się spóźnił do pracy. Ale to nic… DO kościoła nie szliśmy jeszcze głównymi drogami… A z powrotem… ekhm… Warszawską… I tak sobie wszyscy szliśmy (orkiestra na czele <hah!>) i poczułam się jakbym szła w pielgrzymce… Wesoło, ulicami… Eh… Aż chce się iść na pielgrzymkę :D Poszłabym gdybym nie bała się o moje zdrowie. No i jeszcze pewnie rodzice by nie puścili. A szkoda… Po Pabianicach się fajnie szło ^^ Byliśmy przynajmniej w centrum zainteresowania. Po Mszy Św. i staniu bezczynnym przed szkołą (znaczy się to młodzież stała bezczynnie^^) byliśmy klasą wybraną do obejrzenia przedstawienia w szkole… Mhm… Szkoda tylko, że gdy weszliśmy na średnią sale wszystkie miejsca były zajęte… Fajne zaproszenie… Bez miejsc siedzących… OMG…

Od jutra normalnie do szkoły z “nowym” planem [patrz post poprzedni]. I jestem ciekawa jak z piątkiem, bo podobno ma nie być lekcji z powodu jakiegoś zebrania nauczycieli >.< No i oby nie było bo mam mnóstwo rzeczy do zrobienia ^^
Buziaki… Pozdrowienia…

Madzia

Friends… People…

Jeszcze godzinka i będę się mam nadzieje dobrze bawić, w fajnym towarzystwie.

“Chcę być Twoim przyjacielem. Na zawsze, bez żadnych przerw. Kiedy wzgórza staną się płaskie, a rzeki wyschną, kiedy błyskawice pojawią się zimą, kiedy śnieg spadnie latem, kiedy niebo zmiesza się z ziemią nawet wtedy nic nas nie rozdzieli.”

“Przyjaciel: nadal wierzy w Ciebie choć już nikt inny nie wierzy, łącznie z Tobą samym, słucha, chociaż słuchał to już wiele razy, jest przy Tobie, gdy Ci się nie układa i nigdy nie mówi: ‘A nie mówiłem?’, pomaga Ci pozbierać i skleić to, co stłukłeś”

Jak dobrze, że ma się przyjaciół… Przynajmniej oni rozumieją człowieka… Życzę Wam wszystkim byście też kogoś takiego mieli.

“Ludzie są jak kwiaty… Cztery miliardy nazcyzów”

“Każdy z nas ma cztery twarze: tę, którą pokazuje, tę, którą widzą inni, tę, która myśli, że jest prawdziwa i tę, która jest prawdziwa. Wybierając jedną z nich nie rezygnujmy z pozostałych.”

~przysłowie chińskie

Sunset…

Już w porządku, trochę się pozbierałam. Przynajmniej jest lepiej niż wczoraj. Z niektórymi osobami sobie wszystko wyjaśniłam i jest ok… Przynajmniej ja tak myślę… Jakoś ostatnio nie chce mi się rozpisywać ;) Jutro (być może) idę na… hm… jak to nazwała K – “meeting” xD Postaram się dobrze bawić… O ile się nie rozchoruje, bo ciut głowa boli… Dla niepoinformowanych to nie od procentów (ja nie pije)…

Miała być zmiana planu… i jest. Plastyke nam przenieśli z wtorku na piątek xD Ale mi zmiana >.<

Pani od polskiego na zasępstwie dała mi natchnienie do namalowania obrazu… Kurcze, ja chce szybko podobrazie jakieś! A o to natchnienie moje:

“Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.)
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.”

"Piosenka", Krzysztof Kamil Baczyński

Wyobraźcie sobie do tego obraz… Piękny zachód słońca… Fioletowo czerwony… Poniżej wielkie morze z falami. A w nim odbite słońce… niebo… I dwa cienie postaci. Ptaki na niebie…

Prawda, że śliczny obraz by z tego powstał? Oj… Czemu ja nie umiem rysować takich rzeczy w ołówku? :( Chociaż muszę wam się przyznać, że dwa dni temu wzięłam się za te rysunki… Co prawda zaczęłam i nie dokończyłam, ale to już coś. Przynajmniej połowa z zadanych tamtów musi się przelać (?) na papier… Ah…

“Kto pogubił te pióra różowe na niebie?
Aniołowie kochania, kochania, kochania. -
Popłynęli daleko – nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania.

Aniołowie miłości pióra pogubili,
niosąc w oddal rozkosze, rozkosze, rozkosze.
różowe pocałunki, nieskończoność chwili
i pełne łez amfory, i róż pełne kosze.

Jedno pióro wionęło nad tym naszym domem,
gdzie w oknie brak złotego, złotego płomienia,
i zawisło nad nami różowym ogromem,
i zawisło nad nami żałością wspomnienia…
Kto pogubił te pióra różowe na niebie?
Aniołowie kochania, kochania, kochania. -
Popłynęli daleko – nie do mnie i ciebie,
lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania. -”

"Zachód słońca", Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

brak nastroju

Nie mam dzisiaj zbytniego nastroju na nic… Przepraszam wszystkich, których uraziłam – dzisiaj, wczoraj, zawsze… Jestem poprostu pokraką życiową i tyle ^^ Nie ma co opisywać…

Jestem ciekawa kto pisze mi komentarze pod nazwą huehue, jakbyś mógł/ mogła się ujawnić, byłabym wdzięczna.

Jestem dzisiaj w bojowym nastroju xD Lepiej się do mnie nie zbliżać…

21 września – Mt 20, 1-16

Dla wszystkich przygotowujących się do Sakramentu Bierzmowania (na specjalne życzenie będę zamieszczała Ewangelię co tydzień)…

Przypowieść o robotnikach w winnicy
Królestwo niebieskie podobne jest do właściciela, który wyszedł wczesnym rankiem, aby wynająć robotników do winnicy. Umówił się z nimi, że zapłaci im jednego denara za dniówkę i wysłał ich do winnicy.Wyszedł znowu około godziny trzeciej. Zobaczył innych stojących bezczynnie na placu. Powiedział do nich: ”Idźcie także i Wy do winnicy. Zapłacę wam sprawiedliwie”. I oni poszli. Wyszedł jeszcze koło godziny szóstej i dziewiątej i zrobił podobnie. Wyszedł wreszcie około jedenastej i spotkał jeszcze innych stojących. Zapytał: “Dlaczego stoicie tu przez cały dzień bezczynnie?”. Odpowiedzieli: “Bo nas nikt nie zatrudnił”. Rzekł do nich: “Idźcie i wy do winnicy!”
Nastał wieczór i właściciel winnicy powiedział do zarządcy: “Zwołaj robotników i wypłać im należność. Zacznij od ostatnich, a skończ na pierwszych”. Przyszli ci, którzy rozpoczęli pracę o godzinie jedenastej i dostali po denarze. Gdy przyszli ci, któzy jako pierwsi rozpoczęłi pracę, sądzili, że otrzymają więcej. Ale i oni otrzymali po denarze. Wzięli więc zapłatę i narzekali na właściciela. Mówili: “Ci ostatni pracowali tylko jedną godzinę, a zrównałeś ich z nami. My znosiliśmy trud dnia i upał”. On jednak odpowiedział jednemu z nich: “Przyjacielu! Nie krzywdzę cię. Czy nie umówiłeś się ze mną o jednego denara? Weź więc swoją zapłatę i odejdź. Chcę też zapłacić temu ostatniemu tyle samo, co tobie. Czy nie moge uczynić ze swoją własnością tego, co chcę? Dlaczego patrzysz zazdrosnym okiem na to, że jestem dobry?”.
Tak ostatni będa pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.
(Mt 20, 1-16)

Weekend

No i znowu weekend… Tydzień ciężki.. A to kartkówka z matmy, a to z fizyki, rozprawka do napisania z polskiego, spotkanie w kościele xD No i wywiadówa…
Czemu taka emotka na spotkanie w kościele? Bo było śmiesznie xD Z naszej klasy było 10 osób… Połowa dziewczyn, reszta chłopcy ;) I taki tekst słyszymy (K to ksiądz)
K -Trzeba zapłacić 50 zł, można rozłożyć na raty
T – a można zapłacić kartą mastercard?
K – nie
T – a w Euro?
K – nie, w złotówkach…
xD
Wogóle było fajnie, a spodziewałam się, że będziemy tam siedzieć sztywno przez dwie godziny >.< Ale nie powiem, zmarzły mi ciutkę paluszki ^^ nie ma to jak siedzenie 1,5 godziny w kościele (żeby to jeszcze modlitwa była...) w tym co najmniej 45 minut to sprawdzanie obecności :D A np. zaprosiła księdza na obiad xD hah, nie no to było niezłe spotkanie... A miało być tak nudno^^ Ja chce następne! Pod warunkiem, że będę miała wolny dzień, a nie na "jutro" do napisania rozprawka i nauczenie się do kartkówki z matmy (do której i tak nawet zeszytu ani książki nie dotknęłam, a napisałam, zdaje się nawet bardzo dobrze... Nawet zadanie na szóstkę napisane, tylko szkoda że zamiast 2 wyszło mi -2 (no chyba że mam omamy wzrokowe, przewidzenia i wcale mi tak nie wyszło) xD Ale może pani to jakoś uwzględni...
Do tego dzień przed klasówką wezwała mnie pani do odpowiedzi... Znaczy najpierw to się nazywało sprawdzanie pracy domowej... >.< A później i tak musiałam odpowiadać ^^ Tak się zestresowałam, że nie widziałam banalnego błędu na tablicy... Ale na szczęście nauczycielka uznała to za "czeski" błąd i wstawiła mi do dziennika śliczną piąteczkę ;] pierwsza z matmy w tym sezonie ^^ Tak na prawdę to byłam zapytana przez Kondzia, który miał być pytany ale go nie było (na pierwszych minutach lekcji)
Za to w tym tygodniu wreszcie MUSZE zacząć rysować... Czytanie Kamieni na szaniec mam z głowy bo nikt nie może dostać książek i termin przełożony... (na nieokreślony). Za to do 13 października muszę przeczytać książkę pt.: "Niemcy" Kruczkowskiego oczywiście...
Lista TODO:
*odrobić lekcje
*pouczyć się biologi
*iść jutro na sprzątanie świata >.< - odpracowanie 10listopada ...
*przyjąć K (jutro)
*kupić prezent...
*narysować wkońcu te rysunki
*pamiętać, że klasa prosiła mnie o to, żebym zamieszczała tu co tydzień niedzielne ewangelie...
Oj, jak dobrze, że te posty co chwila się zapisują jak sie je pisze. O mało co nie zwariowałam, gdy pod koniec mojego "pisiu pisiu" wyłączyli prąd... Na szczęście tylko na chwilkę
Do nastepnego razu ;)
Pozdrowionka
Buziaczki =*

Żółta biedronka

Dzisiaj umówiłam się z przyjaciółką (K), aby sporządzić plakat na drzwi do sali 205, który będzie wykorzystany jako reklama angielskiej biblioteki szkolnej. K zleciła mi kupno kartonu a1, gdyż sama nie miała zbytnio czasu (pomińmy temat, że karton z początku mieli kupić T i D, którzy zaangażowali się razem z nami w tworzenie biblioteki). No więc wracając do domu ze szkoły wpadłam do sklepu na ulicy 20-go stycznia, a tam: “te kartony właśnie się skończyły” buuu! No więc w drodze do K podjchałam z mamą do sklepu papierniczego za biedronką. Kupiłyśmy Wsiadam do samochodu i taki tekst do brata: ten karton jest żółty (mama odpowiedziała, że pistacjowy, a ja dalej) Jest żółty jak… I w tej samej sekundzie mama wywijała samochodem w drugą stronę na parkingu przed biedronką i rzekłam : jak biedronka. Bartek parsknął śmiechem. Pomyślałam… No tak… Załapałam. Właśnie powiedziałam, że biedronki są żółte… Ale mnie chodziło o budynek! eh… >.<

Pozdr ;)

Weekend, weekend i po weekendzie… Dzisiaj dowiedziałam się, że przystąpie do sakramentu Bierzmowania w najbardziej wymagającym kościele w moim mieście. A więc
- będą dodatkowe opłaty
- będzie egzamin (tylko w tej parafii) z całych ćwiczeń, które będziemy robili w klasie i w domu
- będziemy musieli napisać specjalne podanie do biskupa czy możemy przyjąć Bierzmowanie
- najwięcej ze wszystkich parafii mamy spotkań przygotowujących
- i jeszcze dodatkowe papierki trzeba będzie wypełniać
Nie gdzie indziej tylko tam gdzie idzie Madzia… Trzeba mieć fajne szczęście z drugiej strony… Z religii wyszłam prawie że – wściekła. Dalsze lekcje znacznie lepiej. Na angielskim kartkówka (z której dostałam 4), za to na fizyce… ahhh… mówiłam już, że zmienili wszystkich nauczycieli? Nic nie zrozumiałam. N I C… No ale jakoś może będzie ;) W czwartek zobaczymy czy da się uczyć tylko z podręcznika i zeszytu (nie mając nauczycielki w pewnym sensie) na kartkówce… heh ;)
Musze trochę porobić wkońcu tych rysunków troche :/ I do gimpa się przyczepić ^^
Pozdrowionka i dzięki (niektórzy wiedzą o co chodzi)

Niedziela

Niedziela… Jutro znów do szkoły. No i trzeba się nauczyć fizyki (jak się nie nauczymy to zrobi nam kartkówke – tak powiedziała przynajmniej. Choć kartkówka i tak będzie… Tylko teraz od nas zależy czy jutro czy w czwartek. Więc powtórzyć trzeba… Chociaż trzeba jeszcze to zrozumieć…), angielskiego (tylko słówka z tekstu, banał) no i religie Oo Otóż pan katecheta pyta z niedzielnej ewangeli. Dlatego też wysłuchałam dokładnie Ewangeli, która głoszona była na Niedzielnej Mszy (ja byłam na 11:30), a teraz ją sobie utrwalam (mam nadzieje, że do jutra nie zapomne). Dla utrwalenia i przypomnienia było to (Mt 18, 21-35). No i jeszcze czeka nas pierwsze spotkanie przygotowujące do Sakramentu Bierzmowania (w mojej parafii, odbędzie się 18.09 o 18:00). Tegoż samego dnia mamy wywiadówkę ^^ (kto chce ze mną pójść do kościoła?^^)
Teraz musze już leciec, ogarnąć jakoś mój pokój bo dzisiaj, po obiedzie przyjdzie moaj koleżanka (A) z rodzicami ;)

Niestety ostatnio jakoś nie jest mi pisane, żeby posiedzieć dłużej przed komputerem – kompudełkiem xD (ale zawsze znajdę czas, żeby tu coś naskrobać)
Do następnego naskrobania :P
Buziaki ;*

Weekend ;)

No i wreszcie weekend. Od razu dowiedziałam się, że mamy dzisiaj gości na zaległe imieniny. No i spoko. Teraz czekam godzinkę na Jak Oni Śpiewają… Wiem, niektórzy mnie pewnie wyśmieją, ale co tam Nie daj się i bądź sobą ;] Za oknem zimno. Brr… Normalnie rano jak wstałam to słoneczko, wszystko ok, ubrałam się jakby lato było. Schodzę na śniadanko, a rodzice się na mnie jak na głupią patrzą. Ja myślę co jest. Patrzę na termometr. 2 stopnie. Boże.. A jak okno otworzyłam, to myślałam że conajmniej -700 jest :/ Ale wreszcie dopchałam się przynajmniej do komputera ^^

Pani od polaka: Jak inaczej nazwać komputer? Kompudełko!
Klasa – śmiech xD

Dzisiaj się tak nie rozpisze jak w poprzednim poście, przykro mi :P Do następnego razu
Pozdrowionka ;)